wszystko minie. nawet listopad. jak sen (po tym złym, ciemnym przychodzi jasny i ciepły, chodź zagadkowy. z brawurowej analizy przeprowadzonej przez głównego bohatera dowiaduję się potem, że chodziło o czwarte oświadczyny). po listopadzie przyjdzie… nie, to nie jest pocieszające. zamienię szerokość geograficzną na bardziej słoneczną.
zasłyszane na Powązkach: i to jest prawdziwa historia: urodził się, zmarł, wszystko pomiędzy nieważne. czyli, jak mawia Pannacotta, miaukość nad miaukościami.





