listopadowo mi

Josif Brodski, DO CÓRKI

Dajcie mi jeszcze jedno życie, a będę śpiewał
w kawiarni „Rafaella”. Albo po prostu ziewał,
siedząc tam. Lub stał w kącie, w charakterze jednego z mebli,
gdyby ten drugi żywot miał mniej szczodry być niż poprzedni.

Lecz – po części dlatego, że ludzie przyszłych stuleci
bez kofeiny i jazzu byliby bezradni jak dzieci –
będę znosił te dolę, aż przez kurz na spękanym pokoście
ujrzę w dwadzieścia lat później ciebie – w rozkwicie młodości.

W ogóle – pamiętaj: będę zawsze pod bokiem. To znaczy,
będę nie pod postacią twego ojca, ale inaczej:
jako rzecz – martwa, a jednak poddająca cię bacznej ocenie.
Więc w towarzystwie rzeczy rób zawsze dobre wrażenie.

I kochaj je wszystkie – na zapas albo na wszelki wypadek.
Ty zresztą może zapamiętasz jakieś zarysy blade –
ja nawet to utracę, jak i całe tutejsze mienie.
To stąd język, którym mówimy, miewa trochę drewniane brzmienie.

1994

tł. S. Barańczak

Josif Brodski, Tym tylko byłem. Wybór wierszy, Wydawnictwo Znak, Kraków 2006.

 

o 13.16 pociąg zabierze mnie do Puław. będę robić wrażenie…

PS

update nocną porą: pociąg odjechał, ja nie.

Opublikowane w:  on wtorek, 31.10.2006 at 3.12 Komentarze (3)

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2006/10/31/listopadowo-mi/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

3 komentarzy Leave a comment.

  1. był apdejt!
    puknoza niezbędna. kłębami dymu niechaj się otoczę

  2. update jakiś poproszę, żaden pociąg Cię nie zabrał!

  3. trzeba jaką puknozę zorganizować.


Leave a Comment