dostawa
Wagony słów!
Węglarki słów!
Prawdziwe złoto,
Diamenty, perły,
Bardzo niewiele
Sztucznej biżuterii!
Miłości bujnej, cudne kuźnie…*
* Edward Stachura, Niemowa, w: Wiersze, C&T, Toruń 1995.
Wagony słów!
Węglarki słów!
Prawdziwe złoto,
Diamenty, perły,
Bardzo niewiele
Sztucznej biżuterii!
Miłości bujnej, cudne kuźnie…*
* Edward Stachura, Niemowa, w: Wiersze, C&T, Toruń 1995.
słowne rewolty i woltyżerki. piszę tu, piszę tam, handluję (dobrymi) pomysłami. zamiast 8 dupogodzin za biurkiem – a właściwie oprócz nich – 24-godzinna aktywność, pogoń za skojarzeniami. przecież właśnie tego chciałam…
powinnam wreszcie nauczyć się nosić ze sobą aparat. tzn. muszę zapakować go do torby operacyjnej, a potem odruchowo przekładać z jednej do drugiej. dziś podczas spaceru we mgle spotkałam opuszczonego misia. siedział w załamaniu muru, wtulony w kąt. tak nie można, nie zostawia się misiów na pastwę losu! trzeba powołać Towarzystwo Opieki nad Pluszakami! wiem: TOnP imienia Bernarda. Ministerstwo obejmie honorowy patronat.
mgła? to nie mgła, to czyjś sen… komuś śni się Warszawa, z której zniknął Pałac Kultury. spowolniony film: ludzie płyną, samochody pełzną. kontury tracą ostrość, dźwięki rozmywają się.
nadkreatywność. excuses-moi.
krst.
mój kumpel kiedyś znalazł misia na Krakowskim
j.
no!!! właśnie tam
krst.
wziął do domu, uprał i teraz z nim śpi
j.
ej, może to ten sam…
ktoś go przygarnia, a on i tak ucieka co jakiś czas
krst.
raczej nie
j.
skąd wiesz???
krst.
bo jakby mu miś zginął, to świat by się o tym dowiedział
…na gorącym uczynku. wystarczy wyruszyć w świat (tere, fere, wystarczy wyruszyć!) i mieć oczy szeroko otwarte:
xxx
Przywykła uznawać to, co przeżywa, za rzeczywistość, choć może się myli. Porusza się po niej jak po wielopiętrowym labiryncie, to w górę, to w dół (…)
Być zawsze i wszędzie, być w wyosobnieniu, w powtarzalności godzin, dni, tygodni to prawie nie być. Zabijając czas, odzyskuje zatem siebie, ogranicza i może wreszcie myśleć o sobie: ja…
J. Sosnowski, Tak to ten, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2006.
PS
Mimo wszystko dobrze, że na zewnątrz istnieje wciąż jeszcze świat, choćby jako azyl.
P. Süskind, Pachnidło, Zysk i S-ka, 1998.
Ministerstwo działa tak prężnie i ekspansywnie, że nie nadąża z publikowaniem informacji na temat sukcesów i ekscesów. oto wiadomości z ostatnich dni:
piątek: między innymi nauczanie. hit: podmiot liryczny (…) zwraca się bezpośrednio do Boga i chce otworzyć przed nim głąb serca.
soboto-niedziela: z Parabuchem w Białołęce.
matka:
lampart…
i reżyser:
sufler:
niedziela: ziewanie.
poniedziałek: to tu, to tam. awans z pani pismak na panią nadredaktor.
deser z TVN-u (donos - Katarzyna Krk.). osoby: policjant, zatrzymana kierowniczka. gadżet: alkomat.
k: jak wynik?
p: pozytywny, czyli negatywny.
k: to znaczy?
p: to znaczy, w sensie absurdalnym, taki, jak pani oczekuje.
zagadka: co wskazywał alkomat?
mruczanki Cave’a na dobranoc.
kilka dni temu panna Inkwizycja, która odkrywa i zakrywa, zakradła się podstępnie do ministerialnej łazienki. tak, tak, wystarczyła chwila nieuwagi… dlatego od teraz bram Ministerstwa będzie pilnować dwóch uzbrojonych wartowników. o tajniaku stojącym za rogiem oczywiście nie wspomnę.
tym, którzy nie mają śmiałości, by się zakraść, sama pokażę :-] prezent urodzinowo-walentynkowy, voilà!
coś dla wyjątkowo męskich mężczyzn:

jedyne 16,99 zł (za sztukę?). intryguje mnie ów RAJ J. CIECWIERZ. chyba ogłoszę konkurs na najciekawsze rozszyfrowanie tego tajemniczego zapisu… nagrodą będą oczywiście kapcie męskie!

wypatrzone w Carrefourze, fot. Katarzyna Krk (telefonem).
sąsiedzi z góry zafundowali Ministerstwu potop. latam na mopie, macham szmatą, osuszam teren. cóż mam powiedzieć? że przeczuwałam? że wracając do domu, myślałam: „coś się stanie. a gdy stanie się, będę wiedziała, że to właśnie TO”? banalne, ale właśnie tak było (my, wiedźmy tak mamy. miewamy). otworzyłam drzwi, widziałam nic (zaparowane okulary, zimowa zmora), weszłam w sam środek wieeelkiej kałuży.
teraz, kiedy już się stało, mogę odetchnąć z ulgą. skończę sprzątać pobojowisko-potopowisko, a jutro będę walczyć z administracją i ubezpieczalnią złą.
PS
ja ratowałam Ministerstwo, Asia & Tadeo uratowali mnie: upolowali i dostarczyli chleb i twarożek z ziołami. głodnych nakarmić – nie grzech, tylko to drugie! ;-]