jutro będę szarogęsić się służbowo w pewnym klubie, który mieści się na osiemnastym piętrze biurowca z łódką na dachu. niby nic w tym nadzwyczajnego, ALE…
kiedyś w tym miejscu była redakcja świętej pamięci „Machiny”. prawie 5 lat temu właśnie tam zaczynałam pracę jako dzielny, acz nieopierzony korektor. a teraz wpadnę — w roli pańci od copywrrr i pi-aru — i pozwiedzam znajome kąty. ech, 5 lat…!
zaprawdę, dziwne uczucie, powiadam Wam.
xxx
po wszystkiem. szarogęsiłam się okrutnie — otóż niespodziewanie zostałam głównodowodzącą. a gdy zjechałam z osiemnastego piętra na ziemię, nagle zrobiło się… pusto. poszłam na spacer z natrętną piosenką o winie, o snach i o tym, że sens jest gdzie indziej.

uważaj na pętle bez instrukcji warunkowej. taka pętla może trwać i trwać, i trwać…