ufff…
wróciłam poturbowana psychicznie.
znów dowiedziałam się czegoś o sobie: nie liczy się to, kim jestem, co robię – nie mam męża i dzieci, więc należy traktować mnie jak gorszego członka rodziny. stara panna, dziwaczka, w dodatku bez stałej pracy… można najwyżej załamać ręce nad moim pustym i rozpustnym życiem, a potem życzyć, żeby nowy rok był dla mnie WRESZCIE parzysty.
poznałam też zakres moich obowiązków – no bo skoro nie… (patrz wyżej), to powinnam siedzieć w Puławach i zajmować się M. albo, ostatecznie, kupić mieszkanie w Rejowcu (50 m² za 40 tys., polecam!) i pracować za 1000 zł np. w sklepie, a nie realizować jakieś warszawskie fanaberie.
wszystkie riposty, które przychodziły mi do głowy, zdecydowanie nie nadawały się do wygłoszenia przy wigilijnym stole.
dosyć wybebeszania, rozdrapywania, użalania się nad sobą. teraz coś optymistycznego: następne święta dopiero w kwietniu!
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2006/12/26/ufff/trackback/

podpowiedź:
odpierdolcie się (można dodać np. “do kurwy nędzy” dla wzmocnienia efektu).
a ja tak sobie postanowiłem że następne święta to chętnie spędzę gdzieś poza domem i namówię do tego parę znajomych. Mniej marudzenia a bardziej “świąteczna” atmosfera.
tak przy okazji przypomina mi się pewna sławetna wigilia .. ehhh z pasterki wracać o 10 następnego dnia..
–> Pan Cy: dziękuję. w jednej z wersji było coś podobnego - z “bądźcie tak mili” na początku.
–> mx: masz na myśli tę samą sławetną napasterkę, którą ja mam na myśli?
Hihihih… coś mi świta z tą sławetną napasterką :D
A w Rejowcu jest fajnie! Mają taki śliczny toporek herbie :)
A z newsów post świątecznych:
Dzisiejszego ranka dokonałem zaskakującego odkrycia… nadal nic mi się nie chce :)
hmm
czasem sie ciesze ze wlasciwie nie mam rodziny ;p