historie

trzeba tylko nastawić się na odbiór, obserwować i słuchać uważnie, bo historie są tuż obok.
a kiedy pojawią się na horyzoncie, gdy zostaną przywołane, streszczone lub gdy zaczną dziać się zupełnie niedaleko, należy podjąć decyzję, co z nimi zrobić. ominąć czy opowiedzieć?
chyba nie muszę mówić, czym mam zamiar zająć się w najbliższym czasie…

to dobry znak: chce mi się chcieć.

xxx

są też historyjki, na przykład ta o sobotnim spotkaniu z Panem Kotem w galerii Metra Centrum:

miau… zaczepił mnie Pan Kot.
miau? zdziwiłam się misie nie robią „miau”.
nie jestem misiem, jestem kotem! fuknął oburzony.

na szczęście udobruchałam go szybko, bo przecież pamiętałam o Międzynarodowym Dniu Kota. tak dopieszczony stwierdził, że musi mieć ze mną zdjęcie. potem jeszcze jedno ze mną i z ministerialnym kajetem (znanym z poprzedniego odcinka). obiecał przesłać foto… o co publicznie go proszę.
miau :-)

PS
zgadnijcie, co zrobiłam w Kinotece.

kolejne PS
tere, fere.
jedyna historia, jaką mogę zająć się przez najbliższe dni, to historia choroby. gorączka i kaszel z gatunku de profundis złe grypsko, złe!

Opublikowany w: on wtorek, 20.02.2007 at 2.47

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/02/20/historie/trackback/

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Liczba komentarzy: 5 Leave a comment.

  1. On czwartek, 22.02.2007 at 19.00 cyberkot Said:

    lepiej wstawaj, trzeba zagrać i spuknozować, najpierw ja chora, potem Ty… żeby tylko szisza była zdrowa!

  2. On czwartek, 22.02.2007 at 19.26 Justyna Said:

    m jak maligna.

    szisza trzyma się najdzielniej.

  3. On piątek, 23.02.2007 at 1.41 DoubleDose Said:

    Droga (niech mi będzie wolno…) Pani Minister

    Z niepokojem i niekłamaną troską dowiaduję się (po raz kolejny) o nienajlepszej kondycji Pani zdrowotności. I, czy jest to wynikiem nieadekwatnej do pory roku konfekcji, czy też nader delikatnej, wrażliwej i podatnej na infekcje (pardon) cielesności Pani Minister - mniejsza o to…
    Grypa (fuj!) to konkret i konkretne działania należy wziąć-przed-się…
    (a rutinoscorbin brałaś…!?)

    Z wieloletniego (sic!) doświadczenia wiem, że wielce kojąco w przypadku wyżej wymienionej (fuj!) wpływa:
    1/ kołdra podwójna z podwójną poduszką (zestaw obowiązkowy do odwołania!)
    2/ podwójny hardcore`owy garlic z podwójnym miodem na podwójnym, mocno ciepłym mlesiu (nie inaczej)
    oczywiście 2x dziennie;-)

    Licząc na rychły powrót Pani Minister de profundis życzyłbym wszystkim, którym Jej Los nie jest obojętny, a Pani Minister zwłaszcza, by na codzień tryskała na otoczenie zdrowiem i energią, emanowała Radością Pierwszą i jaśniała, jak jaśnieje ktoś, komu chce się chcieć…

    między jednym lasem a drugim… - ja

  4. On piątek, 23.02.2007 at 14.04 Justyna Said:

    kołdry i poduchy tak.
    podwójny czosnek tak.
    mleko z miodem tak, tak, tak.
    ale żadna siła nie zmusi mnie do przyswojenia mikstury mleczno-miodowo-czosnkowej!

  5. On niedziela, 25.02.2007 at 0.36 DoubleDose Said:

    …ależ Królowo…!
    to jest właśnie Bukiet!
    dopiero trzy w Jednym nabierają głębszego sensu i właściwego Wyrazu…
    jak - nie przymierzając - Atos, Portos i Aramiz…, Kacper, Melchior i Baltazar, trzy Gracje, czy….. świnki trzy;)

Leave a Comment