czas na…

…spokój, po trzech tygodniach morderczego maratonu aż niewiarygodny. czas na piwo miodowe w zupełnie niewarszawskiej knajpce i na przyłapywanie rzeczywistości. czas na sen, na czytanie w łóżku, na próby zapanowania nad chaosem, w jakim pogrążył się mój dom.

nie będę narzekać że nadmiar pracy, że paranoje urzędowe, które wyprowadzają z równowagi, że za kilka dni zostanę uśpiona i kontrolnie nadkrojona. ponarzekam innym razem.

xxx

w tej sali możemy spotkać się i porozmawiać:

w_tej_sali.jpg

Opublikowany w: on sobota, 31.03.2007 at 13.48 Komentarze (1)

mijanie i trwanie

I
Słoneczny refleks, kiedy w tęczę się rozpyli;
Śpiew potoku, majowe śluby i zapały,
Różowe twarze, księżyc jak z idylli;

Te rzeczy miały takeśmy sobie życzyli
Trwać;
a mijały.

II
Miesiące śnieżnej pustki i jałowej bieli;

Krwawiący bez protestu, rwany na kawały
Świat; miliony tych, co z bólu oniemieli;

Te rzeczy miały takeśmy szczerze pragnęli
Mijać; a trwały.

III
Spojrzeliśmy uważniej
kto nam figle płata?
I pojęli: zamachem swych upiornych ramion
Czas kosi bez wyboru wszelkie rzeczy świata:

Zło z dobrem, szczęście z męką, wzlot z upadkiem zmiata
W nicość tę samą.

Mijanie i trwanie, T. Hardy (tł. S. Barańczak)
muz.: M. Czyżykiewicz

to już dwa lata…
zawiesiłam się między przeszłością a teraźniejszością.
tik-tak. nie tak, nie tak, nie tak.

xxx

w styczniu była zmiana nr 1.
przyszła pora na zmianę nr 2:
przed: przed03.jpg …i po: i_po.JPG

(nie tak łatwo zrobić sobie zdjęcie z zaskoczenia).

Opublikowany w: on wtorek, 27.03.2007 at 21.57 Komentarze (1)

miasto P.

to była podróż bardziej w czasie niż w przestrzeni. właśnie tam, gdzieś w innym wymiarze, dopadł mnie myślotok.

w mieście P. trwają usilne starania, by zatrzeć ślady przeszłości (oczywiście nie parkowo-pałacowej, bo ta brzmi i wygląda dumnie) i pogrążyć to, co pozostało, w chaosie. smuci wielkie, zbiorowe przemilczenie, przygnębia nonszalancki kicz. poza tym zrobiło się za ciasno, także mentalnie. wyrosłam z tego miasta, jak wyrasta się ze starego wiosennego płaszcza (autoplagiat. pisałam to już kilka razy). wiem, pamiętam: jestem stamtąd. ale z ulgą wracam tu.

dalej było o tym, że dwa lata temu nie przestawiłam zegarka. potem śniłam, nie śpiąc. i nagle wszystko zmieniło się…
reszty rozważań i wniosków lepiej nie będę streszczać.

a w teraźniejszości: obcięłam włosy, znowu używam Dune’a, czytam Brodskiego. wciąż niezbyt pochlebnie wyrażam się o wszechobecnym fioletowym, o amerykańskim przemyśle motoryzacyjnym i o pewnym zjawisku na rynku wydawniczym. niezmiennie domagam się wakacji.

Opublikowany w: on poniedziałek, 26.03.2007 at 4.32 Komentarze (8)

one day I’ll fly away

sztuka niemówienia jest rzeczywiście niesamowita.
jest jednak sztuką jedynie do czasu.

pan S.

niedo-, niewy-, nieo-.
jeśli są lepsze i gorsze momenty na kryzys życiowo-myślowy, to ten moment zdecydowanie należy do gorszych. nie czas na dociekania, gdzie podział się sens a jednak…

3 x z: zapracowana, zabiegana, zmęczona.

(a może rozpłakać się albo nagle zacząć krzyczeć? eee, to by było tandetne widowisko).

Opublikowany w: on czwartek, 22.03.2007 at 9.13 Komentarze (7)

taka dziwna bajka

zbyt dużo, zbyt intensywnie.
do tego potyczki z pamięcią: 17, 19, 27 marca… a za tydzień Puławy. może będę udawała, że to sen?
miotam się, doskonalę sztukę niemówienia. tygrys śmieje się z mojej bezradności. wydaje niepokojące pomruki, czai się do skoku. karmię go pomarańczami.
dawno nie oglądałam Magnolii.

Opublikowany w: on sobota, 17.03.2007 at 23.37 Komentarze (3)

przesadziłaś, k…, złota rybko!

  • wniosek tygodnia: trzeba uważać, czego się chce. strach pomyśleć, co będzie, jeśli zamarzą mi się wakacje.
  • ostrzegam: kopię, gryzę i drapię, kiedy widzę kolor fioletowy i kiedy słyszę brzydkie słowo na P. najgorsze, że fioletowe P. jest WSZĘDZIE.
  • podobno zaczął się weekend niestety nie dla mnie. na pocieszenie kolejna kawa i trochę rozrywki.

pan i jego interes: interes.JPG

meble z Bartoszyc: meble.JPG
(fot. Konik)

Opublikowany w: on piątek, 16.03.2007 at 18.41 Komentarze (5)

pudełko z przeszłością

zupełnie bez okazji przypomniałam sobie o tym zdjęciu z epoki przedcyfrowej, sprzed 10 lat:

ja_m.jpg

żeby je odnaleźć, ściągnęłam z szafy pudełko z przeszłością.

- …książki, listy, wiersze…
- wiersze? piszesz wiersze?

listy, mnóstwo listów! takich prawdziwych, papierowych, pisanych wieczorami lub w szkole (zamiast notatek). powstrzymuję się przed czytaniem ich, bo wiem, że jeśli zacznę, skończę nad ranem. nie mogę, nie tym razem może w weekend wybiorę się w podróż w czasie. pod prąd.

tymczasem dzięki trybowi zabiureczkowemu przywracam życiu normalny rytm: śpię w nocy, wstaję rano, pracuję w dzień. ciekawe doświadczenie, dawno tego nie robiłam ;-)

co jeszcze? pachnie wiosną i zmianami.
zmianami. tak.

Opublikowany w: on poniedziałek, 12.03.2007 at 20.30 Komentarze (4)

mówię i mam

właściwie nawet nie powiedziałam.
pomyślałam: dobrze by było pochodzić do jakiejś pracy, tak po bożemu, bo rozbestwiłam się okrutnie. a taka praca dyscyplinuje, mobilizuje, stawia do pionu… mówię i mam od jutra będę pańcią zza biureczka. tylko nie wiem, jak wstanę o barbarzyńskiej 6.30. przecież nie ma takiej godziny :-/

xxx

ministerstwo poleca: promocja ciapata!

ciapata.JPG

Opublikowany w: on piątek, 09.03.2007 at 0.50 Komentarze (4)

gadanie

spieszmy się

j.: i właśnie dlatego nie lubię informatyków. za szybko to robią.
krst.: yyy…

etyka, etykieta

j.: to nieetyczne, ale niech będzie.
pan_cy: a Ty nie pracujesz w reklamie?
j.: sugerujesz, że z założenia działam nieetycznie?
pan_cy: sugeruję, że ludzie reklamy zastanawiają się nad etyką, tylko jeśli może ona zepsuć kampanię albo grozić procesem.
j.: ludzie reklamy nie zastanawiają się nad etyką. ludzie reklamy zastanawiają się nad etykietą (bynajmniej nie nad bon-tonem).
pan_cy: no właśnie, ale nad bon-motem!

xxx

jeśli uraziłam informatyków lub ludzi reklamy, to… trudno :-]

Opublikowany w: on środa, 07.03.2007 at 0.25 Komentarze (4)

żądam(y)

naprawdę nie dzieje się nic

wiosny.JPG

żądam: wiosny, przypływu siły i entuzjazmu, radości (w środku), pozytywnego rozpatrzenia Ważnej Sprawy w Ważnym Urzędzie, pewności, że…
pewności. wystarczy.

snuję plany, jak rzucić to wszystko.
nie umiem, nie mogę rzucić, więc przesypiam.

zwieść cię może ciągnący ulicami tłum,
wódka w parku wypita albo zachód słońca,

albo wczorajszy zaćmiony księżyc, taka dziwna pomarańcza (coś było z tą pomarańczą nad głową dawno temu pamiętam. zgasły wszystkie latarnie, to też pamiętam).
wódka w parku, akurat… trzeba do miasta P. albo do miasta K., warszawskie wódki czy choćby warszawskie wina w parku wydają się okrutnie nie na miejscu.

…i nie stanie się nic aż do końca.

(Zabłocki & Turnau)

Opublikowany w: on poniedziałek, 05.03.2007 at 2.43 Komentarze (3)