Kal

przypomniałam sobie, że czasem trzeba odpocząć. przypomniałam sobie, że potrafię. w Kalu koło Węgorzewa.

początkowo wiało i padało, potem już tylko wiało: a) niemiłosiernie, b) skutecznie (aż przewiało, wróciłam chora). nie pozostawało nic innego, jak tylko włożyć kilka warstw ubrań i z godnością utrzymywać stały poziom alkoholu we krwi (chwała smalcowi pani Tereski, ratował nam życie!).

zdobyłam się na heroiczny czyn poszłam na spacer.

zawarłam znajomość z tubylcem:
pan_kot.jpg

podglądałam jezioro:
w_kratke.jpg

wstąpiłam na działo i spojrzałam na pole:
buta.jpg

opracowywałam definicję samotności:
sama.jpg

xxx

tym razem nagrodę specjalną przyznaję Grzegorzowi M. za pełne dramatyzmu pytanie: dlaczego, k…, ze wszystkich ryb świata zginęły właśnie moje?

Opublikowane w:  on niedziela, 22.04.2007 at 21.47 Komentarze (6)

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/04/22/kal/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

6 komentarzy Leave a comment.

  1. no bo tak… dlaczego?
    ponapijajmy się z literatki z literatką…

  2. pytanie głęboko egzystencjalne, rzekłabym…

  3. och, gdybyś to widziała! zrozpaczony Grześ zaalarmował policję, potem do akcji wkroczyła dzielna Lady (nie mam psa tropiącego, więc pójdę sama) i odnalazła zaginione ryby. a my pokładaliśmy się ze śmiechu =]

  4. pozdrawiamy ze Złotych Tarasów :)

  5. chodzicie do Tarasów po internet?

  6. nie, raczej zdarza się, że internet w Tarasach zaczepia nas.


Leave a Comment