przypomniałam sobie, że czasem trzeba odpocząć. przypomniałam sobie, że potrafię. w Kalu koło Węgorzewa.
początkowo wiało i padało, potem już tylko wiało: a) niemiłosiernie, b) skutecznie (aż przewiało, wróciłam chora). nie pozostawało nic innego, jak tylko włożyć kilka warstw ubrań i z godnością utrzymywać stały poziom alkoholu we krwi (chwała smalcowi pani Tereski, ratował nam życie!).
zdobyłam się na heroiczny czyn – poszłam na spacer.
zawarłam znajomość z tubylcem:

podglądałam jezioro:

wstąpiłam na działo i spojrzałam na pole:

opracowywałam definicję samotności:

xxx
tym razem nagrodę specjalną przyznaję Grzegorzowi M. – za pełne dramatyzmu pytanie: dlaczego, k…, ze wszystkich ryb świata zginęły właśnie moje?

no bo tak… dlaczego?
ponapijajmy się z literatki z literatką…
pytanie głęboko egzystencjalne, rzekłabym…
och, gdybyś to widziała! zrozpaczony Grześ zaalarmował policję, potem do akcji wkroczyła dzielna Lady (nie mam psa tropiącego, więc pójdę sama) i odnalazła zaginione ryby. a my pokładaliśmy się ze śmiechu =]
pozdrawiamy ze Złotych Tarasów :)
chodzicie do Tarasów po internet?
nie, raczej zdarza się, że internet w Tarasach zaczepia nas.