wyjątkowo dziwny maj
nad miastem przetaczają się burze (uwaga, łamią parasole!), przez moje myśli też przechodzą nawałnice. dlaczego znowu nie wiem, czego chcę? dlaczego szukając odpowiedzi, trafiam na kolejne pytania? dlaczego nagły przypływ wiary w siebie biorę za infekcję, z której na pewno zaraz wyleczę się? dlaczego nadal nie potrafię mieć planów i skazuję się na permanentną tymczasowość? dlaczego ani nie mówię, ani nie piszę o tym, co naprawdę ważne?
po ostatnich szaleństwach arbeitowych z niedowierzaniem traktuję chwile, kiedy stwierdzam, że nic nie muszę, za to mogę: zaszyć się w łóżku z Brodskim, spać do południa, poodpisywać na zaległe maile, przejrzeć ostatnie zdjęcia. co prawda powinnam wydać wojnę chaosowi (w domu, w życiu), ale… pomyślę o tym jutro.
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/05/13/wyjatkowo-dziwny-maj/trackback/

ja dla odmiany muszę. jak mi się nie chce!
ale odwalę co muszę i porobimy coś miłego. nie martwmy się, zanim wpadniemy w jutrzejszy wir harówy, może uda się na chwilę zapomnieć, że dziś jest niedziela. poudajemy, że to sobota. chcesz?
jeśli nie mówisz o tym, co ważne - może nie jest takie ważne…
albo trudne jest…(?)
–> s.:
thx. urocze popołudnie starych panien :-)
–> DD:
raczej trudne.
tak, dziwnie jest. i to się kumuluje. ech.
“Strange days have found us
Strange days have tracked us down
They’re going to destroy
Our casual joys
We shall go on playing
Or find a new town”
więc wystarczy znaleść/wynaleźć/wynająć źródło tej trudności… i po bólu…!:)))
(mam to samo i wiem, że trudnie okrutnie…:)
co do określenia “stara panna” sprzeciwiam się stokroć…!!!
znasz lepsze?
zdecydowanie - “dojrzała”…
wbrew pozorom tzw. stare panny są ciekawsze od młodych rozwódek…:)