bywa. będzie.
gdybym nie była malkontentką, powiedziałabym: jest dobrze. oczywiście od razu uznałabym, że taki optymizm kłóci się z moim światopoglądem i zapewne nie wychodzi na zdrowie, natomiast umiarkowany pesymizm wydaje się znacznie rozsądniejszy… dlatego pozwalam sobie na ostrożne stwierdzenie: bywa dobrze.
dobrze może mieć smak białego wina, suszonych pomidorów albo gorzkiej czekolady ze skórką pomarańczy. może pachnieć np. oszałamiającym, perwersyjnym Shalimarem Guerlaina. a dźwięk? głośny stukot obcasów – dob-rze, dob-rze, dob-rze – niekiedy bulwersujący starsze panie. wolny dzień w środku tygodnia, zaspokajanie małych zachcianek, kolejny Brodski na stercie książek do przeczytania. nieśmiałe plany, coraz śmielsze stwierdzenia, przebłyski pewności, że jednak wiem, czego chcę.
to minie, wszystko minie, ale przecież trzeba jakoś sobie radzić z tą pustką i tymczasowością. trzeba wypatrywać światełka w tunelu, iskry w mroku.

(słowo nie musi stawać się ciałem. wystarczy, że jest).
będzie: 11.06 – szpital, 19.06 – Tori.
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/05/21/bywa-bedzie/trackback/

JEST DOBRZE…!
(zdecydowanie ładny nos…:)