homo scribens
co z tego, że postanowię, a nawet zaplanuję (i będę trzymać się tego dłużej niż pół dnia), co z tego, że wymyślę albo ponazywam, skoro wystarczy zdanie czy akapit, żebym przestała wierzyć w sens moich śmiesznych zamiarów i starań? to jeden z momentów, kiedy bezwarunkowa miłość do tego czy innego Piszącego miesza się z dziecinną zawiścią. potem przychodzi faza zwątpienia, jeszcze później – pokory. po takim myślotoku wracam do punktu wyjścia: znów zastanawiam się, co zrobić z własnym niesemantycznym trwaniem*.
xxx
sezon letni uważam za rozpoczęty: w dzień nie mogę oddychać ani myśleć, dopiero bliżej wieczora zaczyna mi się chcieć (działać, czytać, jeść). najwyższa pora, żeby zarządzić wakacje – pierwsze od czterech lat. muszę odpocząć, oderwać się od tych wszystkich codzienności, przyziemności. muszę dać sobie czas. nadciąga burza zmian.
* Josif Brodski, Mniej niż ktoś, Wydawnictwo Znak, 2006
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/05/23/homo-scribens/trackback/

Czy Pani Minister byla dzis (sroda, 23 maja) w sklepie H&M w domach Centrum? Czy byla tam w bialej spodnicy..?
akurat tam nie było dziś Pani Minister (ale przemknęła nieopodal). ponadto Pani Minister nie posiada ani jednej białej spódnicy.
to Pani Minister tez ma KLONA???
skądże!
eee, kłamie. widziałam ją ;)
właśnie o tym można pisać… - wystarczy zaakceptować status quo…:)