inside stories, cz. I
lubię chodzić boso po piasku.
nie lubię wpadać z rowerem w pokrzywy.
czasem mam ochotę otworzyć w nocy okno i zacząć krzyczeć. zamiast demonstracji siły – teatralna demonstracja bezsilności (tym śmieszniejsza, że pewnie nikt by nie zauważył).
wpadłam w wir zdarzeń i myśli. zdarzenia raczej dobre, ale myśli dość ponure, podszyte depresją z-powodu-bez-powodu i paniką z powodu poniedziałku. żeby już było po wszystkim, żeby już było po wszystkim, żebyjużbyłopowszystkim… żebym odważyła się mieć plany, żebym mogła zarezerwować bilet do Londynu (wiem, nie ma takiego miasta), żeby słowo termin przestało oznaczać kolejny pobyt w szpitalu.
à propos słów – doskonalę sztukę przemilczania.
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/06/09/inside-stories/trackback/

będąc mistrzem przemilczania, trudno wypaść wiarygodnie w momencie ataku histerii…
…będzie cz.II…? (yummy…!)