a gdyby tak…

…spuścić słowa ze smyczy?
ale o tym innym razem.

och

ochłonęłam na tyle, żeby przyznać, że to było największe przeżycie muzyczne, intensywniejsze niż wszystko, czego do tej pory doświadczyłam. nawet Björk sprzed kilku lat nie poruszyła mnie aż tak, jak zrobił to ekspresyjny, żywiołowy rudzielec.
co prawda nie reaguję już alergicznie na inne dźwięki, ale i tak przyswajam głównie American doll posse (czynnie lub przez osmozę).

rozmowy przy scrabbleniu

- czego szukasz?
- nie powiem.
- wersaż? niby co to ma być?
- no wiesz, takie staropolskie słowo.
- może adwersarz?
- nieee… jak zakonnicy siedzieli i przepisywali…
- psałterz?
- taaak!

zemsta snów

śniło mi się, że jestem czarnym kotem, panem kotem. podrywałam/-em biało-rudą kocicę. w ogóle ostatnio duże stężenie surrealizmu w Departamencie Snów. wyprawa z ojcem do Orient Expressu, który wyglądał jak połączenie pobliskiego Galeonu z dworkiem myśliwskim, innym razem dziwny szpital, gdzie dochodziło do niewyobrażalnych perwersji…

Opublikowany w: on sobota, 23.06.2007 at 3.03

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/06/23/a-gdyby-tak/trackback/

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Liczba komentarzy: 4 Leave a comment.

  1. On sobota, 23.06.2007 at 11.33 pagaj Said:

    szczegóły! szczegóły na temat perwersji w szpitalu dziwnym!

    ;)

  2. On sobota, 23.06.2007 at 23.26 Justyna Said:

    ależ mój drogi, publicznie? wstydam ;>

  3. On sobota, 23.06.2007 at 23.28 DoubleDose Said:

    …zdecydowanie…! - i zdejmij kaganiec…!:)

  4. On niedziela, 24.06.2007 at 23.27 Magda Said:

    to może chociaż szczegóły randki z kocicą? ;)

    pozdrawiam.

Leave a Comment