deszczowo
zamiast brać się z życiem za bary, zabarykadowałam się w łóżku. zdezerterowałam: nie pojechałam do Puław, nie przysiadłam nad tłumaczeniem, nie posprzątałam… i tak dalej. lista rzeczy, których nie zrobiłam, niepokojąco wydłuża się. to przez ten deszcz – usprawiedliwiam się – przez ten deszcz – powtarzam, chociaż czuję, że nie jest to wiarygodna wymówka, bo nadmiar słońca zapewne także byłby przeszkodą.
w takie dni jedyne, co w miarę dobrze mi wychodzi, to marudzenie i przesypianie. jestem też niezła w dochodzeniu do ponurych wniosków (typu: nigdy…, zawsze…) i czarnowidzeniu. niemalże na siłę muszę przypominać sobie, że przecież cieszę się z wykupionych już wrześniowych biletów do Londynu i do Dublina, z perspektywy spędzenia dwóch tygodni z daleka od wszystkiego, czym żyłam przez ostatnie cztery lata. cieszę się, naprawdę. nie widać?
deszczowe lektury: przemądrzała M. Wyka o Gałczyńskim, wzruszający A. Kępiński o schizofrenii. deszczowe dźwięki: Margita i Marcin (reminiscencje z Prania). deszczowe smaki: wino, pesto, suszone pomidory. deszczowe tęsknoty: przemilczę.
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/07/08/deszczowo/trackback/

sobota wieczor.
Pani Minister wysiadla z 519 na przystanku Dolna. W strone Sadyby.
o rrrany, inwigilacja!
HYhyyhyh… to może i ja zacznę wypisywać wszystko, co wiem o Pani Minister? :D hehehehehe
Messerku, ludzkość nie jest gotowa na poznanie całej prawdy.
Spoko, spoko… przecież cała ludzkość tu nie zagląda :> Ktoś tam się ostanie :D