pocztówki z miasta Breslau

gdyby można było zostawić smuteczki, problemy, czarne myśli, żeby bez tego bagażu ruszyć w świat… i gdybym wreszcie przestała podejmować rozpaczliwe próby podtrzymywania nieistniejących więzi z panem bratem… byłoby całkiem pięknie.

a teraz FOTOSTOR z wakacji (w takie koperty PKP pakuje bilety na podróż w siną dal).

pojechałam do miasta Breslau z powodu stabilnego koloidu srebra oraz pewnego doktora, mistrza PR-u kryzysowego (sformułowania, które padły podczas obrony, zapewne będą przekazywane potomnym. jeden potomek już w drodze!).

ów doktor wygląda tak:

a to Breslau — w wydaniu artystycznym i w wersji „zrób to sam”:

w porównaniu z Warszawą, która przypomina miasto-widmo, Wrocław wydaje się… inny, piękny, prawdziwy. ma duszę, jest zakotwiczony i w czasie, i w przestrzeni. warszawska starówka wygląda jak atrapa z westernu: fronty budynków zrobione z dykty, fasady, za którymi nie ma nic. wrocławski rynek (ze wszystkimi architektonicznymi harmoniami i dysonansami) oddycha, żyje.
oczywiście ta różnica to wina Historii, nie miasta…

sceny z życia krasnoludków:

i jego wysokość Wąglik, zwany również Banderasem:

po takich wyprawach pozostaje niedosyt — bo za mało, za szybko, bo chciałoby się jeszcze. pocieszam się, że nie tylko ja dzielę wakacje na mniejsze porcje i przed daniem głównym serwuję przystawki, żeby zaostrzyć apetyt :-)

plan na najbliższe dni: uniknąć upału (albo udawać, że mnie to nie dotyczy).

Opublikowane w:  on poniedziałek, 16.07.2007 at 2.25 Komentarze (2)

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/07/16/pocztowki-z-miasta-breslau/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

2 komentarzy Leave a comment.

  1. jak zawsze pięknie krótko i treśćiwie o mieście B…

    Wąglik nadrabia zaległości w grzaniu kolan i rzucaniu mi banderasowatych spojrzeń…Doktor po Polsce jeździ…ja noszę Potomka Doktora (jemu upał raczej nie doskwiera)…a jednym ze wspomnień miłej wizyty jest koperta czekająca na wysłanie z ciężką, magnetyczną zawartością…

  2. Wrocław lubię, oj lubię :-)
    ale najbardziej lubię koty, więc wąsatemu Banderasowi przesyłam buziaki ;-)


Leave a Comment