… (1)
to miał być zupełnie normalny dzień. to miało być zwykłe, kontrolne badanie. tymczasem – zamiast usłyszeć, że jest, jak jest, że co prawda nie będzie lepiej, ale też nie pogorszy się – dostałam jeszcze jeden wyrok w zawieszeniu. co było dalej? zapłakanie, ciemne okulary, praca. fryzjer, park. wieczorem huśtawki. raczej otępienie niż uspokojenie. co teraz? czekać, czekać, czekać. na przemian: kląć szpetnie i zadawać pytanie dlaczego? (albo po co?).
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/07/24/370/trackback/

ojoj.
mogę tylko zaproponować puknozę, by zaczarować rzeczywistość choć na moment!
na jutro, jutro zawsze zaczyna się od świtu.
–> c.:
In Scra We Trust!
–> s.:
jak w piosence: „bez jutra nie da się żyć”. podobno.