jest sprawa

przez najbliższe tygodnie będę czekać w pełnej gotowości bojowej. kiedy zadzwoni ten telefon, spakuję plecak i pojadę do szpitala, który jest tak okropny i ponury, że sam jego widok może wpędzić w depresję. dziś dowiedziałam się, co będą mi tam robić. poznałam też nowe brzydkie słowa. zawsze były tak daleko, teraz są niebezpiecznie blisko. i straszą. brbrrr…

gdy już zjawię się w tym smutnym miejscu, muszę okazać kwit z potwierdzeniem, że do Stołecznej Stacji Krwiodawstwa dostarczono na wszelki wypadek trochę krwi. jeśli jesteście pełnoletni i zdrowi, nie boicie się pań uzbrojonych w igły, jeżeli moglibyście dla mnie to zrobić… będę niezmiernie wdzięczna.

proszę, nie wysyłajcie znajomym dramatycznych łańcuszków, zwykle lądują one w folderze z mielonką albo od razu w koszu. dajcie znać mailowo lub telefonicznie — poinstruuję Was, gdzie należałoby się udać i jakie hasło podać krwiopijcom.

ministerstwoslow (maupa) gmail.com

Opublikowany w: on piątek, 31.08.2007 at 0.17 Komentarze (13)

słowa (2)

jeszcze jedno słowo. groźne, brzydkie, złe: rak. od kilku dni odmieniam je przez przypadki, lęki, czasy (chociaż to rzeczownik). najważniejszy jest czas przyszły.

zastanawiałam się, czy pisać o tym. czy wypada. ale przecież nie mam się czego wstydzić, za to mam się czego bać. trzeba coś robić, jakoś odczarowywać ten strach.

fakt, że mam raka, nie zwalnia mnie z obowiązku (tak, obowiązku!) malowania rzęs, używania perfum, pójścia do fryzjera. nie zwalniam się z życia, z moich arrrbeitów, z krzątania, czytania, pisania. potrzebuję normalności, względnej normalności, punktów odniesienia w tzw. świecie zewnętrznym. porannego pośpiechu, służbowego stresu, zadań i terminów, rozmów, spacerów, scrabbli, tych wszystkich spraw poważnych i wszystkich błahostek, które teraz nabierają znaczenia.

postanowiłam nauczyć się nowych słów: ja, chcę, nie.
nie sądziłam, że to takie trudne… inka ma rację: najpierw muszę wyzdrowieć, potem sprawić sobie zbroję.

Opublikowany w: on wtorek, 28.08.2007 at 1.04 Komentarze (9)

słowa (1)

jak się czujesz?
zgadnij…
chujowo, ale bojowo?
właśnie tak.

za te i za wszystkie inne. i za obecność. dziękuję.

Opublikowany w: on niedziela, 26.08.2007 at 13.45 Komentarze (0)

… (2)

pamiętam: wdech, wydech, wdech, wydech, wdech… tak trzeba.
a jeśli macie jakieś nadwyżki siły, prześlijcie mi trochę. bo tym razem naprawdę nie wiem, co dalej.

Opublikowany w: on czwartek, 23.08.2007 at 1.18 Komentarze (9)

niebójka

nie boję się. i jeszcze raz: nie boję się. wcale się nie boję tej długiej igły, która jutro… auć, auć!

na strach trzeba coś poradzić – tylko co? mruczeć mantry, słuchać bębnienia ze starych kaset, oglądać zdjęcia z podróży? a może spróbować upić się kefirem truskawkowym?
na szczęście jest piosenka na strach: orkiestra na zdrowie - jest los - 01. niebojka

Opublikowany w: on wtorek, 21.08.2007 at 23.32 Komentarze (7)

pstryk!

internet wrócił :-) w dzień świąteczno-paradny wpadłam w czarną rozpacz i przekonałam miłego pana technika, że nie wytrzymam ani chwili dłużej odcięta od świata. tak przejął się, że pohałasował, nabałaganił, ale doprowadził nowy kabel. brawa dla pana.

przede mną miesiąc intensywnych arrrbeitów, zupełnie jakbym musiała jeszcze bardziej zasłużyć na te zaległe, wciąż odkładane wakacje. zatem: żongluję koncepcjami, piszę to i owo, tu i tam, zajmuję się sprawami, o których nie uczyli na polonistyce. pstryk, pstryk – pomysł za pomysłem – pstryk – aż dziwię się, że tak potrafię. znów doba jest nieco za krótka, więc muszę wybierać między ważnym a ważniejszym. i nie mam czasu na smuteczki, depresyjki, wątpliwości, strachy (przynajmniej do środy).

nocne miasto kusi. za oknem skrada się burza. marzy mi się Amsterdam.

Opublikowany w: on piątek, 17.08.2007 at 2.51 Komentarze (12)

szybkie ogłoszenie

wielce szanowni, w duchu umiłowani, ewentualnie zaniepokojeni!

spieszę donieść, że mam się całkiem nieźle, ale od czterech dni jestem upośledzona komunikacyjnie, ponieważ panowie remontujący dach raczyli odciąć mi kabel z internetem. nie ukrywam: pourywałabym im to i owo (jak głosi pradawna maksyma Ani P.: czego nie da się urwać, można odgryźć albo ukręcić u nasady).

dzieje się. plany są coraz śmielsze, pomysły nabierają realnych kształtów. mocne postanowienia nadal są mocne.
tymczasem pakuję laptoka do kosmetyczki i uciekam do domu.
wróć, internecie, wróóóóć…

Opublikowany w: on wtorek, 14.08.2007 at 22.48 Komentarze (0)

miasto, miasteczko

wieczorem sprawdzam, o której mam pociąg, rano dzielnie wstaję, prawie nie marudzę, zbieram się do wyjścia i… w ostatniej chwili stwierdzam, że boli mnie głowa, więc pojadę godzinę później. rezerwuję miejsce w dyliżansie, po czym robię wszystko, żeby nie zdążyć – a kiedy dobiegam, mogę mu najwyżej pomachać na pożegnanie. trudno: drepczę na dworzec, kupuję bilet, oddycham głęboko i tłumaczę sobie, że przecież to nic strasznego. tymczasem pociąg spóźnia się.
nie ma się czego bać, nie ma się czego bać.

miasto, miasteczko. kiedy mija irracjonalne przerażenie i panika, znów zaczynają rozczulać wydeptane ulice, znajome zakątki, budynki, drzewa. mam wrażenie, że przez ostatnie lata wszystko zmalało – albo moje ego urosło i potrzebuje więcej przestrzeni. wielkomiejskość uderzyła mi do głowy? dwa kroki tu, trzy kroki tam (tylko na cmentarz jak zawsze daleko)…

co prawda w końcu uspokajam się i oswajam z tym, co zastałam, jednak z ulgą wracam do Warszawy. jestem coraz bardziej stąd.

Opublikowany w: on wtorek, 07.08.2007 at 8.29 Komentarze (8)

“p” jak początek?

ech, pięknie by było zacząć nowe życie… gdybym potrafiła uwierzyć, że to możliwe. że między wczoraj a dziś rzeczywiście przebiega granica, której nie można ponownie przekroczyć, bo nie ma gdzie i po co wrócić. ale skoro nie wierzę, nie pozostaje mi nic innego, jak zrezygnować z rewolucji, do której tęsknie wzdychałam, i zająć się mniej efektowną (bardziej efektywną?) ewolucją.

poza tym dzieje się. dobrze, że się dzieje. prace dostarczają atrakcji: trochę pisania, trochę biegania, tu teksty, tam filmy, pomysły, telefony. a wakacje coraz bliżej.

tylko nie wiadomo, co poradzić na deficyt wiary w siebie. brać jakieś tabletki?

Opublikowany w: on czwartek, 02.08.2007 at 3.07 Komentarze (11)