przez najbliższe tygodnie będę czekać w pełnej gotowości bojowej. kiedy zadzwoni ten telefon, spakuję plecak i pojadę do szpitala, który jest tak okropny i ponury, że sam jego widok może wpędzić w depresję. dziś dowiedziałam się, co będą mi tam robić. poznałam też nowe brzydkie słowa. zawsze były tak daleko, teraz są niebezpiecznie blisko. i straszą. brbrrr…
gdy już zjawię się w tym smutnym miejscu, muszę okazać kwit z potwierdzeniem, że do Stołecznej Stacji Krwiodawstwa dostarczono na wszelki wypadek trochę krwi. jeśli jesteście pełnoletni i zdrowi, nie boicie się pań uzbrojonych w igły, jeżeli moglibyście dla mnie to zrobić… będę niezmiernie wdzięczna.
proszę, nie wysyłajcie znajomym dramatycznych łańcuszków, zwykle lądują one w folderze z mielonką albo od razu w koszu. dajcie znać mailowo lub telefonicznie — poinstruuję Was, gdzie należałoby się udać i jakie hasło podać krwiopijcom.
ministerstwoslow (maupa) gmail.com

