“p” jak początek?

ech, pięknie by było zacząć nowe życie… gdybym potrafiła uwierzyć, że to możliwe. że między wczoraj a dziś rzeczywiście przebiega granica, której nie można ponownie przekroczyć, bo nie ma gdzie i po co wrócić. ale skoro nie wierzę, nie pozostaje mi nic innego, jak zrezygnować z rewolucji, do której tęsknie wzdychałam, i zająć się mniej efektowną (bardziej efektywną?) ewolucją.

poza tym dzieje się. dobrze, że się dzieje. prace dostarczają atrakcji: trochę pisania, trochę biegania, tu teksty, tam filmy, pomysły, telefony. a wakacje coraz bliżej.

tylko nie wiadomo, co poradzić na deficyt wiary w siebie. brać jakieś tabletki?

Opublikowany w: on czwartek, 02.08.2007 at 3.07

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/08/02/poczatek/trackback/

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Liczba komentarzy: 11 Leave a comment.

  1. On czwartek, 02.08.2007 at 9.24 takori Said:

    Wielce Szanowna (Szanowana (-:) Pani Minister!
    Przez lat wiele oskarżany byłem o naiwność, graniczącą z infantylizmem. Tkwi w tym jakieś ziarno prawdy. Wolę zachować te resztki chlopięcości, czy dziecięcości (ale to ładnie brzmi), z tą naiwną miłością do bliźnich i świata, niż stać się “dorosłym”, poważnym, i znieczulonym . Dorosłym? Do czego?
    Kiedy, zupełnie przypadkiem i całkiem niedawno, spotkałem Panią w tej pajęczynie - ucieszylem się w poczuciu pokrewieństwa. (Takie tam, powinowactwa z wyboru, podobnie jak przyjażnie z nieistniejącyni bohaterami przyżywanych lektur - jeśli dobrze Panią domyślam /się/)
    W tej samej chwili, kiedy przestanę wierzyć w dobro człowieka, tracę wszelkie motywacje do dalszego pchania kamyczka pod tę gorkę. Odmawiam. Nie potrafię zakładać, podejrzewać że każdy spotkany człowiek jest zły, lub ma złe zamiary wobec innych. Może on i ma, ale ja nie potrafię.
    Rewolucja sama w sobie pociąga, ( i ja stawiałem barykady i kopie kruszyłem), tyle tylko że nie sposób zbawiać innych. BO ONI TEGO WCALE NIE CHCĄ. Kończy się na “pytaniu”: a co on (ona) z tego ma?
    Stąd ewolucja jest naturalnym wyborem. Każdy musi sam dojrzeć do pewnych wyborów, decyzji. Jeśli udam nam się osiągnąć to w miarę jednocześnie, żadne rewolucje nie będą potrzebne.
    Rozgadałem się i zaplątałem okrutnie; aiści konkluzja taka: uszy do góry Pani Minister.! Jest nas Legion.
    Z poszanowaniem takori

  2. On czwartek, 02.08.2007 at 9.29 takori Said:

    Aneks do wlasnego wpisu

    Proszę wybaczyć literówki. Piszę na komputerze bez polskiej klawiatury i chwilami zapominam zmieniać czcionki. Gdyby Pani Minister miała chwilę wolną i chęć takową prosilbym o korekturę. T.

  3. On czwartek, 02.08.2007 at 9.37 takori Said:

    I jeszcze drobiazg. Gdybyśmy mogli raz jeszcze rozpocząć wszystko “od nowa”, czy bylibyśmy takimi samymi? Czy zmiana uwarunkowań nie zmieniłaby nas?

  4. On czwartek, 02.08.2007 at 10.26 Justyna Said:

    zdaje mi się, że jestem ostatnią (no, może przedostatnią) osobą, która robiłaby rewolucję, by uszczęśliwiać czy nie-daj-boże zbawiać jakichś „innych”. miałam na myśli zupełnie prywatną rewolucyjkę.
    a zaczynanie wszystkiego od nowa traktuję bardziej niż podejrzliwie.

  5. On czwartek, 02.08.2007 at 11.53 bergisel Said:

    co do wiary w siebie, to czasem inni widzą w nas więcej, niż my sami widzimy. czasem. ale warto o tym pamiętac.
    też sie nie raz zastanawiam, czy takie pigułki by pomogły.
    co do zaczynania od nowa i tożsamości:
    “If I could start again
    A million miles away
    I would keep myself
    I would find a way.”

  6. On czwartek, 02.08.2007 at 12.17 zuuz Said:

    …a poniewaz czasem inni widza w nas wiecej, niz my sami, to moze dobrze byloby czasem uwierzyc innym?
    ALBERCIK!!! TO DZIALA!!!
    …przynajmniej w moim przypadku :)

    trzeba szukac wszystkich mozliwych drog.

  7. On czwartek, 02.08.2007 at 14.11 Masza Said:

    hm… rewolucja prędzej czy później zjada swoje dzieci.. wykańcza, demoluje wszystko dookoła i pozostawia wyrzuty sumienia… co prawda szybkość jej działania jest nęcąca, tak samo jak nęcąca jest “ciemna strona mocy”.. ewolucja to próba cierpliwości, dyscypliny i konsekwencji, ale daje pewność, że przeżyjesz, skutki będą długofalowe (a nawet stałe), no i nie zdemoluje wszystkiego do okoła…
    takie tabletki sama bym łyknęła..

    ludzie dostrzegają w nas więcej tylko wtedy gdy leży to w ich interesie.. czyli gdy chcą się nami wysługiwać… bardziej na rękę jest im utrzymywać nas w stanie permanentnej niepewności, łatwiej nami manipulować…

    ale ja jestem fatalistka ..

  8. On czwartek, 02.08.2007 at 14.21 Masza Said:

    ahhh… czy napisałam, że są to ludzie którzy ciągle powtarzają, że kochają cię namocniej na świecie i na swoje nieszczęście ty kochasz ich najmocniej na świecie? a może na tym polega miłość? na ciągłym i niezmiennym utrzymywaniu się w stanie niepewności i zagrożenia zostania porzuconym, manipulowania sobą na wzajem przy obopólnej zgodzie i świadomości tego faktu ? gwóźdź który za mocno wystaje prędzej czy później dostanie młotkiem…

  9. On czwartek, 02.08.2007 at 15.13 Messer Said:

    Najlepsze pigułki na pewność siebie:

    Spamilan. Substancja czynna - buspirone.

    Na początek polecam 5mg 3 razy dziennie.
    Przy poprawie stopniowo odstawiać.

    Na efekty się trochę czeka, ale chyba warto :)

  10. On czwartek, 02.08.2007 at 17.35 Justyna Said:

    moi drodzy, po kolei:

    –> bergisel:
    widzą? eee, pewnie zdaje im się.
    dawno nie słuchałam tej piosenki. chyba od czasu wiosennego eksperymentu

    –> zuuz:
    działa? u mnie chyba popsute.

    –> Masza:
    jesteś fatalistką. ja wolę wychodzić z założenia, że ludzie nie tylko krzywdzą się (choć to rzeczywiście wychodzi im nieźle). czasem np. mogą dawać sobie coś ważnego. albo po prostu być w pobliżu.
    a jeśli chodzi o (r)ewolucje, zapewne masz rację.

    –> Messer:
    tabletki ze spamem? bez sensu.

  11. On piątek, 03.08.2007 at 12.43 cyberkot Said:

    skoro już wspominamy “Hurt”, to przede wszystkim w wykonaniu Trenta…
    (nie mam dźwięku, więc na głucho daję linka http://youtube.com/watch?v=tgSWRicWIy4 )

    rewolucje są dobre w postaci postanowień :-)
    wiem, jak świetnie poprawia humor myśl “ha, jestem silna i osiągam to, czego chcę”. z realizacją bywa różnie, ale trzeba się trzymać tego pierwszego wrażenia.

Leave a Comment