pstryk!
internet wrócił :-) w dzień świąteczno-paradny wpadłam w czarną rozpacz i przekonałam miłego pana technika, że nie wytrzymam ani chwili dłużej odcięta od świata. tak przejął się, że pohałasował, nabałaganił, ale doprowadził nowy kabel. brawa dla pana.
przede mną miesiąc intensywnych arrrbeitów, zupełnie jakbym musiała jeszcze bardziej zasłużyć na te zaległe, wciąż odkładane wakacje. zatem: żongluję koncepcjami, piszę to i owo, tu i tam, zajmuję się sprawami, o których nie uczyli na polonistyce. pstryk, pstryk – pomysł za pomysłem – pstryk – aż dziwię się, że tak potrafię. znów doba jest nieco za krótka, więc muszę wybierać między ważnym a ważniejszym. i nie mam czasu na smuteczki, depresyjki, wątpliwości, strachy (przynajmniej do środy).
nocne miasto kusi. za oknem skrada się burza. marzy mi się Amsterdam.
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/08/17/pstryk/trackback/

AAaaaaa!!!
JAKA PIĘKNA KATASTROFA !!!!
nie działa link do kręgli!!
znikły, zupełnie jak niebawem betanki!!!
kuna, dramacik!
:-[
…Amsterdam - nie dla dam…!
(a siostrzyczki Betanki ocaleją… jak znam życie…(?)
- w końcu “Niebo i dupa - dwie zasadnicze dźwignie…”*)
*roland topor
…sorki…! - chyba jednak Zola…:)
mnie wczoraj wieczorem nosiło kusiło.
ponownie witamy wśród “żywych”
a mnie panowie od internetu olali KOMPLETNIE, mieli zadzwonić, przyjść i założyć kabel, a tu cisza w eterze i dupa.
niech nie żyje neostrada, tyle powiem.
Uprzejmie zapraszam do zapoznania sie z fragmentami napisanej przeze mnie drugiej części orwellowskiej Animal Farm.
–> DD:
ale właśnie Prawdziwa Dama narobiła mi apetytu na to miasto!
–> b.:
i skusiło? :-)
–> M.:
pozbawianie dostępu do internetu powinno być karane.
–> c.:
ha, ja postanowiłam, że nie wpuszczę tepsy do domu.
–> WS:
proszę o subtelniejsze zabiegi autopromocyjne (link usuwam – bo tak).
…zgoda…! - wszak to byt określa światopogląd, a nie sam obiekt…:)
…ale - kanał…!:)
(vivat chello…!)
Przeszacowna J.,
slowa na “b” jak blog, b*bo, burak omijały mnie dotąd szerokim dość łukiem . Z powodów Ci znanych, dołączyłam je ostatnio do grona “znajomych” zaraz obok słów bans, bibka, biełyje rozy. Za namową Gosi P. wczytałam się w Twój b.blog. i … AJLOWJU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
ależ… czuję się zaszczycona!
niech żyją słowa na „b” :-)