pamiętam: wdech, wydech, wdech, wydech, wdech… tak trzeba.
a jeśli macie jakieś nadwyżki siły, prześlijcie mi trochę. bo tym razem naprawdę nie wiem, co dalej.
… (2)
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/08/23/377/trackback/

…tylko dzięki nadwyżkom jeszcze nie zszedłem całkiem i chyba nawet udaje mi się iść z lekka pod górkę…:)
- chętnie więc podzielę się z potrzebującym/cą…
a “dalej”… będzie normalnie – piątki i soboty, wrześnie i maje…
(oddychaj Koniecznie!)
też poproszę nadwyżkę, bo żyć mi się nie chce:(
DD: oby.
oj, sun… a mi się chce – coraz bardziej.
Kochana, nie jestes sama. Wielu z nas chce, żebyś oddychała mocno i głeboko.Bo jak DD mówi te wrześnie i maje. no? wdech , wydech. głęboko. spójrz za okno, popatrz na liść. NIE JESTES SAMA
wdech wydech, wdech wydech … i hiperwentylacja :)
J. podzielę sie tym, co mam, jak mi zabraknie to w maju oddasz:)
Sunrays…! dla Ciebie to trzebaby urządzić jakąś ogólnodzielnicową ściepę…! – mnie zostało jeszcze kilka Juli… – są Twoje…:)
Ja Ci chętnie podaruję swoje wszelkie nadwyżki, wzwyżki, wydłużki, przedłużki oraz promocje! Dużo mam to się dzielę! A co! A tak serio to jest początek nowej drogi a nie koniec wbrew pozorom. To że skręciłaś na jakieś manowce nie daje Ci prawa i nie usprawiedliwia utknięcia w krzaczorach i strzelania przyczajek. Weź maczetę (może być z promocji) i wal po tych gąszczach, aż znowu znajdziesz choćby ścieżkę. Jak na razie idę poszukać maczety i jak znajdę odpowiednią wysyłam pocztą. Jak mi się uda ukradnę coś z sali porodowej. Tam muszą mieć fajnie gadżety!!
–> inka:
oddycham, oddycham. nie dam się, nooo…
–> Masza:
to już było.
–> smutas:
dziękuję, postaram się.
–> Ola:
nie myślę w kategoriach końcowych, przedzieram się przez krzaczory.
gadżety z sali porodowej? to dopiero perwersja!