jest sprawa

przez najbliższe tygodnie będę czekać w pełnej gotowości bojowej. kiedy zadzwoni ten telefon, spakuję plecak i pojadę do szpitala, który jest tak okropny i ponury, że sam jego widok może wpędzić w depresję. dziś dowiedziałam się, co będą mi tam robić. poznałam też nowe brzydkie słowa. zawsze były tak daleko, teraz są niebezpiecznie blisko. i straszą. brbrrr…

gdy już zjawię się w tym smutnym miejscu, muszę okazać kwit z potwierdzeniem, że do Stołecznej Stacji Krwiodawstwa dostarczono na wszelki wypadek trochę krwi. jeśli jesteście pełnoletni i zdrowi, nie boicie się pań uzbrojonych w igły, jeżeli moglibyście dla mnie to zrobić… będę niezmiernie wdzięczna.

proszę, nie wysyłajcie znajomym dramatycznych łańcuszków, zwykle lądują one w folderze z mielonką albo od razu w koszu. dajcie znać mailowo lub telefonicznie — poinstruuję Was, gdzie należałoby się udać i jakie hasło podać krwiopijcom.

ministerstwoslow (maupa) gmail.com

Opublikowane w: on piątek, 31.08.2007 at 0.17 Komentarze (13)

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/08/31/jest-sprawa/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Komentarzy: 13 Leave a comment.

  1. z kącika porad ministerialnych:

    krst.: a jak powiem, że to dla Wiedźmy, to zrozumią?
    J.: lepiej imię i nazwisko podaj. dla ułatwienia: moje ;-)

  2. Wrocław wchodzi w rachubę czy Stolica w tym względzie wykluczyła dolnośląską metropolię?

  3. i jak będzie trzeba, to w szpitalu wyczarujemy coś na odponurzenie też :)

  4. z kącika…, cz. 2:

    Asia: Obiecaj mi, że te wampiry będą wyglądały jak Brad Pitt w „Wywiadzie z wampirem” ;)
    J.: Obawiam się, że tam raczej grasują groźne panie, a nie przystojniacy przypominający boskiego Brada… Ale w nagrodę dają czekoladę i zwolnienie z pracy.

    xxx

    –> O.:
    jestem za równouprawnieniem miast. ważny jest fakt i kwit.

    –> b.:
    zaczaruj, zaczaruj to gmaszysko!

  5. na zachętę powiem, że te panie np. w kielcach są szalenie miłe. słyszałam, że nie tylko tam… byłam ostatnio, ale powiedzieli, że chwilowo lepszy ze mnie krwiopijca, niż krwiodawca…

    z tego, co wiem, to można wszędzie oddawać w takich wypadkach, tylko trzeba namiar podać.

    good luck… nie daj się przytłoczyć szpitalną atmosferą

  6. strasznie się boję ostrych narzędzi, ukłuć i zabierania mi tego pięknego koloru, ale postaram się.

  7. Madafaka. A ja, skupiona na moim totamto uznałam, że ot tak znikasz, bo Ci wygodnie. Przepraszam. Jaką masz grupę krwi? Moja 0Rh+ podobno dla wszystkich dobra, ale nie znam szczegółów. Dalszy kontakt e-mailem – służę tyloma litrami, iloma mogę, by przeżyć.

  8. Co do oddawania krwi nie jest strasznie. Daj Boże żeby wszyscy, co posługują się igłami mieli taką wprawę jak te kobietki w stacjach krwiodawstwa- bezbłędnie za pierwszym razem potrafią się wbić w żyłę, której nie widać. Nigdy nie ukuły mnie 2 razy…Dla mnie i dla Doktora też najgorszy moment jest wtedy, gdy ten wężyk leży na ręce i czujesz, jaki robi się ciepły. Można poprosić Panie żeby cos z tym zrobiły. A najlepiej popracujcie trochę piąstką to wtedy błyskawicznie zakończy sie cały proces. I pamiętajcie, że oni tam Wam zrobią wszystkie badania- po prostu wszystkie- choćby dlatego warto- sprawdzą Wam nawet wirusy łącznie z HIV. A ponieważ stopień zakażeń rośnie w coraz dziwniejszych miejscach tym bardziej warto, bo nie ma obowiązku mówienia o nosicielstwie i przeprowadzenia badań, nad czym ostatnio płakał mój ginekolog. Ja lubię oddawać krew. Mnie to nic nie kosztuje za to jaka frajda dla innych :) A… i nie wierzcie we mity o nadciśnieniu…

  9. …”b” Rh+…

  10. …ale będziesz się zataczać…!:)

  11. odpisz qrde na maila…!

  12. kopnę Cię w Dupę, jak nie przestaniesz smęcić….!!!

  13. dzielny krst. z równie dzielną żoną dali sobie dziś utoczyć wiadro krwi. zgłaszają się kolejni chętni. nie sądziłam, że będzie aż tak…
    dziękuję.


Leave a Comment