czas. ten czas

koniec września kojarzy mi się z pakowaniem książek, płyt, ubrań, wspomnień — i z przyjazdami do Warszawy. z mijanymi po drodze coraz bardziej kolorowymi drzewami, z próbami rozmów, których unikałam (a które już zawsze będą tylko próbami), z miejscem, gdzie zatrzymywaliśmy się na kawę…
minęło osiem lat. osiem lat tutaj.

teraz czas płynie inaczej.
mija pięć tygodni. mogliby wreszcie zadzwonić.

xxx

właśnie we wrześniu często zakochiwałam się. tym razem było jak w piosence — I fell in love with a beautiful stranger:

stranger.JPG

jutro podejdę bliżej, może nawet go dotknę…

xxx

coś z zupełnie innej beczki:

kot_ksiazkowy.JPG

do zaczytania jeden kot!

Opublikowane w:  on niedziela, 30.09.2007 at 23.58 Komentarze (7)

wycieczki, ucieczki

już nie wiem, co ze sobą zrobić, dokąd uciec, na jak długo. panuję nad słowami, ale nie nad myślami. a to, co ewentualnie miałabym do powiedzenia, jest takie nudne: ból, czekanie, bezradność, strach. i od nowa: ból, czekanie, bezradność, strach…

zapominam, że można chcieć. zdaje mi się, że chciałabym — np. mieć: perfumy, spodnie, płaszcz, nowy aparat — tylko po co?

dobre rady (żebym wzięła się w garść, trzymała pion) może i są dobre, ale w tej sytuacji nie sprawdzają się.

cztery do sześciu tygodni, trzeba odstać swoje w kolejce. w naszych realiach to przecież humanitarny termin. gdybym zawiadowała innym ministerstwem albo gdybym była pszenno-buraczanym wicepremierem, prosto z konferencji prasowej pomknęłabym do przytulnej kliniki rządowej. i byłoby już po wszystkim. a tak…
chyba nie muszę przytaczać epitetów, jakimi obdarzam system opieki zdrowotnej.

Opublikowane w:  on środa, 26.09.2007 at 15.12 Komentarze (10)

pocztówki z miasta Kra

pięknie, przepięknie. chodziłam znajomymi ulicami, uśmiechałam się i podskakiwałam z radości. przyznaję: już dawno żadne miasto nie wprawiło mnie w podobną euforię.

podróż zaczęła się owocowo:

a pierwszy wieczór wyglądał tak:

Kraków jest… inny. można tam zobaczyć:

koty doniczkowe:

wesołe samochody:

ogórki damskie…:

…i ogórki męskie:

ichniejszy Orient Ekspres:

elfy w barze Dym:

zakaz w kupie…:

…oraz zakaz wkładania:

ilustrację przysłowia:

szyldy w językach obcych:

w wyjątkowej sytuacji, gdy baaardzo nie chce się wracać do Warszawy, można nie zmieścić się do pociągu i dostać kilka krakowskich godzin gratis ;>

Opublikowane w:  on poniedziałek, 24.09.2007 at 19.41 Komentarze (2)

zamiast

miał być Paryż, będzie Kraków.
też pięknie. wszędzie dobrze, gdzie można przez chwilę oddać się nastrojom, abstrakcjom, pejzażom — i myślom innym niż te na „r”.

Opublikowane w:  on piątek, 21.09.2007 at 0.43 Komentarze (5)

dni, listy

od czterech tygodni wiem. od trzech tygodni czekam.

nie udaję, że jest normalnie. pracuję, klnę, śmieję się, czasem płaczę. rozmawiam, czytam, słucham. stukam obcasami, używam ulubionych perfum. nieufnie patrzę na zielone tabletki, częściej piję kakao niż wódkę. przemyślałam, co należało przemyśleć, zadałam kilka pytań, na niektóre nawet znalazłam odpowiedzi.

czekam. piszę listy:

…niby czuję, że teraz należy mi się trochę inne traktowanie — nie tyle wyjątkowe, co jakieś takie… uważniejsze — jednak szybko przestaję w to wierzyć. może rzeczywiście przesadzam, jestem rozdrażniona, a nerwy mam napięte do granic wytrzymałości… ale z powodu. z powodu, którego przecież wolałabym nie mieć…

[--> O.]

…fajnie być kotem. wystarczy podejść, otrzeć się (niby mimochodem, tak od niechcenia), zrobić „mrrr” — żeby ktoś pogłaskał. a kiedy za dużo tego głaskania — pacnąć łapą z lekko wysuniętymi pazurami. ech…

[--> T.]

to postanowione, następnym razem będę kotem.

Opublikowane w:  on wtorek, 18.09.2007 at 21.02 Komentarze (6)

dynamiczne kontemplowanie…

…ruin socjalizmu wyglądało tak:

zagraniczne.jpg bufet.jpg widelc.jpg
patrz.jpg na_wielu.jpg elementa.jpg

był rok 1988. była Żytnia. przyszłość czaiła się w kącie…

Ministerstwo błyszczało, ale niestety nie udokumentowano tego.

Opublikowane w:  on poniedziałek, 17.09.2007 at 13.40 Komentarze (8)

jesiennieję

Nigdy nie wyobrażaj sobie, że z tobą jest nie inaczej niż tak, jakby się mogło innym wydawać, że nie inaczej było z taką, jak byłaś, albo mogłaś być, jakby nie było inaczej, niż by się inaczej mogło im wydawać, że byłaś…

a.jpg

zamienię „Królową Śniegu” na „Alicję po drugiej stronie lustra”.
plan jest taki: zawinę się w koc, będę piła grzane wino albo ciepłe mleko — i słuchała, słuchała… kto mi poczyta?

Opublikowane w:  on sobota, 15.09.2007 at 2.03 Komentarze (5)

z powodu

się przypomniało. przyplątało. i łaziło za mną cały dzień:

(dni są. noce są gorsze).

Opublikowane w:  on czwartek, 13.09.2007 at 23.50 Komentarze (2)

„s” jak strach

tak, boję się. wciąż nie jestem w stanie przyznać się do tych największych strachów. mam wrażenie, że pewne doświadczenia są po prostu nieprzekładalne, więc tam, po zdrowej stronie świata, opowieści o nich zabrzmią zbyt abstrakcyjnie i banalnie…

nadal nie radzę sobie ze słowem „chcę”. nawet nie potrafię upić się, żeby bezkarnie, niby w przypływie pomroczności jasnej, wyciągnąć rękę po to, czego najbardziej potrzebuję.

na dobranoc znów czytam Andersena. baśń o Królowej Śniegu.

zastanawiam się, czy nie zamknąć tego kącika auto/psycho/terapii.

Opublikowane w:  on poniedziałek, 10.09.2007 at 2.09 Komentarze (11)

TO

nie umiem opowiedzieć na pytanie: „jak się dziś czujesz?”, chociaż znam ten stan aż za dobrze. i ten ból. wcześniej chyba nikt w niego nie wierzył — teraz wreszcie jest prawdziwy, bo oznaczony, zmierzony, nazwany.

ale porozmawiajmy o czymś innym.
nie wiem — o pogodzie, o identyfikacji wizualnej marki, o tym, jak upiec rybę w sosie bazyliowym, o wizycie Brodskiego w Katowicach (w czerwcu 1993 r.) albo o Quentinie Tarantino… cholera jasna, nie może być tak, że jest tylko TO, o czym wszyscy boją się głośno mówić.

Opublikowane w:  on piątek, 07.09.2007 at 23.39 Komentarze (5)