koniec września kojarzy mi się z pakowaniem książek, płyt, ubrań, wspomnień — i z przyjazdami do Warszawy. z mijanymi po drodze coraz bardziej kolorowymi drzewami, z próbami rozmów, których unikałam (a które już zawsze będą tylko próbami), z miejscem, gdzie zatrzymywaliśmy się na kawę…
minęło osiem lat. osiem lat tutaj.
teraz czas płynie inaczej.
mija pięć tygodni. mogliby wreszcie zadzwonić.
xxx
właśnie we wrześniu często zakochiwałam się. tym razem było jak w piosence — I fell in love with a beautiful stranger:
jutro podejdę bliżej, może nawet go dotknę…
xxx
coś z zupełnie innej beczki:
do zaczytania jeden kot!


