nie umiem opowiedzieć na pytanie: „jak się dziś czujesz?”, chociaż znam ten stan aż za dobrze. i ten ból. wcześniej chyba nikt w niego nie wierzył — teraz wreszcie jest prawdziwy, bo oznaczony, zmierzony, nazwany.
ale porozmawiajmy o czymś innym.
nie wiem — o pogodzie, o identyfikacji wizualnej marki, o tym, jak upiec rybę w sosie bazyliowym, o wizycie Brodskiego w Katowicach (w czerwcu 1993 r.) albo o Quentinie Tarantino… cholera jasna, nie może być tak, że jest tylko TO, o czym wszyscy boją się głośno mówić.

…o rybie!…o Rybie! chociaż qrde też na ry…
(może nie boją się, a nie potrafią…?)
pss. “ajm sory” za groźbę użycia siły wysyłam osobno
WoW, to z tych utęsknionych pytań: co u ciebie, co słychać? Ile się człowiek musi namęczyć by na takie pytanie odpowiedzieć, dopiero później odkrywa że nikt odpowiedzi nie tylko nie oczekiwał, ale nawet nie słuchał.
Miałem już spać, wpadłem tylko na chwilę do Ministerstwa powiedzieć: dobranoc i proszę…
Mglisty framnent przeczytanego gdzieś tekstu, wiersza…
/człowiek stojący na rozstaju dróg, czekający na kogoś kto zapyta o drogę. Nie znam drogi, chciałbym tylko spojrzeć w twarz tego, który pyta, umieć zapamiętać/
Ból.ból. Polubić go nie można. Można go oswoić. STRACH jest gorszy. Królową wolności jest wolność od strachu.
To wyraźne nawiązanie do poprzedniego wpisu pt: BANAŁ.
P.S Do ryby proszę dobre biale wino i coś w wykonaniu Jacqueline du Pré – na w miarę znośnym sprzęcie. Uściski dla wszystkich na pokładzie.
a ja dodam, że szkoda, że nie poszłaś ze mną na falstaffa.
cudny koncert!
glenn gould już czeka – daj znać, czy będziesz mogła iść:)
W bazyliowym?? W życiu bym to nie wpadł :)
ze wszystkich rozmów najbardziej pasjonujące są te o rzeczach o których mówić nie wolno, nie wypada, albo o rzeczach które wprawiają w zakłopotanie.
pewnie dlatego, że słowa straciły swój sens, a rozmówcy myślą, że słowa ranią mniej niż najostrzejsze zatrute ostrze. ale to wynik tego, że bez znaczenia jest przysięga, obietnica i przyżeczenie. bo to tylko słowa.
ryba w sosie bazyliowym ??? to za wysoka szkoła jazdy dla mnie. ja zostanę przy makaronie własnej roboty i starych dobrych gołąbkach. wczoraj robiłam pierwszy raz – wyszły i to mnie cieszy. a dzisiaj przypomniałam sobie jak się robi kluski :)
mam ochotę na kluski z makiem, migdałami i rodzynkami oraz duuuużą ilością słodziudkiego midou. czy można do tego dodać brendy ???