dni, listy
od czterech tygodni wiem. od trzech tygodni czekam.
nie udaję, że jest normalnie. pracuję, klnę, śmieję się, czasem płaczę. rozmawiam, czytam, słucham. stukam obcasami, używam ulubionych perfum. nieufnie patrzę na zielone tabletki, częściej piję kakao niż wódkę. przemyślałam, co należało przemyśleć, zadałam kilka pytań, na niektóre nawet znalazłam odpowiedzi.
czekam. piszę listy:
…niby czuję, że teraz należy mi się trochę inne traktowanie — nie tyle wyjątkowe, co jakieś takie… uważniejsze — jednak szybko przestaję w to wierzyć. może rzeczywiście przesadzam, jestem rozdrażniona, a nerwy mam napięte do granic wytrzymałości… ale z powodu. z powodu, którego przecież wolałabym nie mieć…
[--> O.]
…fajnie być kotem. wystarczy podejść, otrzeć się (niby mimochodem, tak od niechcenia), zrobić „mrrr” — żeby ktoś pogłaskał. a kiedy za dużo tego głaskania — pacnąć łapą z lekko wysuniętymi pazurami. ech…
[--> T.]
to postanowione, następnym razem będę kotem.
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/09/18/dni-listy/trackback/

koty zdecydowanie rządzą.
ja już jestem kotem :D
koty są w deche, ale ciężko być kotem. o wiele ciężej niż człowiekiem :)
a człowiek ma nie wiele z kota, mimo, że kot ma wiele z człowieka :)
nie lepiej pozostać Miss J ?
Chociaż właściwie z patrząc na to z innej perspektywy… czyli gapiąc się na mojego kota leżącego pod biórkiem to łatwiej być kotem. O ile ktoś lubi spać obok moich stópek i być ciągle kopanym przez nieuwagę…
ale nikt nie będzie cię traktował uważniej. choćbyś była już na finiszu.. ufaj tylko temu co cię zabije - zawsze dopnie swego prędzej czy później.
a na razie - daj psztyczka w nos śmierci, pokaż jej środkowy palec i korzystaj z tego, że po raz kolejny się jej wywinęłaś …
w końcu koty zawsze spadają na cztery łapy (mimo,że czasem je sobie połamią)…
prosze sie nie dawac,pani minister.od jakiegos czasu obserwuje Pani bloga i…jestem pod wrazeniem tak tworczej i artystycznej osobowosci :> !
wiec - prosze nie bawic sie w kotki, tylko walczyc i zyc !
Właśnie wróciłem (i tu i stamtąd) i co widzę…
Wygląda, że należałoby nakopać Pani Minister, co by się ździebko wyprostowała. Z całym szacunkiem dla urzędu i osoby.
Wykładu nie będzie. A mruczeć i wysuwać pazury to może Pani i teraz. Hmm, już to nawet widzę. Oczyma duszy. Uściski (-;
–> c.:
wiem, wiem. mało brakowało, a zostałabyś matką dzieci swojego kota…
–> M.:
szybko wzięłam wyjątkowe w cudzysłów. w myślach.
–> Cz.:
autystycznej — raczej.
–> t.:
nakopać? brutalu!
xD Fajnie, że jesteś