pocztówki z miasta Kra

pięknie, przepięknie. chodziłam znajomymi ulicami, uśmiechałam się i podskakiwałam z radości. przyznaję: już dawno żadne miasto nie wprawiło mnie w podobną euforię.

podróż zaczęła się owocowo:

a pierwszy wieczór wyglądał tak:

Kraków jest… inny. można tam zobaczyć:

koty doniczkowe:

wesołe samochody:

ogórki damskie…:

…i ogórki męskie:

ichniejszy Orient Ekspres:

elfy w barze Dym:

zakaz w kupie…:

…oraz zakaz wkładania:

ilustrację przysłowia:

szyldy w językach obcych:

w wyjątkowej sytuacji, gdy baaardzo nie chce się wracać do Warszawy, można nie zmieścić się do pociągu i dostać kilka krakowskich godzin gratis ;>

Opublikowane w:  on poniedziałek, 24.09.2007 at 19.41 Komentarze (2)

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/09/24/pocztowki-z-miasta-kra/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

2 komentarzy Leave a comment.

  1. miasto krakow piekne… czasem mozna tez nie zdazyc na pociag i gonic uciekajacy tyl (tak, pociagi tez maja tylki!) prawie rozdeptujac stado dzieci. korzysc (z rozdeptanych dzieci)? wlasnie tych pare godzin, ktorych z reguly brakuje na kazdym wyjezdzie :)

  2. no proszę – nie Paryż a euforia jest…
    kraków jest dziwny, niby za nim nie przepadam, ale serce mi bije szybciej gdy sobie pomyślę o wizycie w tym dziwacznym miejscu…

    no może z wyjątkiem wrażeń po spotkaniu z nowohuckim tradycyjnym folklorem. o wizycie w tamtej dzielnicy zawsze myślę ciepło kiedy lokalny wrocławski mikroklimat nie jest w stanie dostarczyć mi dodatkowej dawki adrenaliny :)

    tak nowa huta to zdecydowanie miejsce do trenowania oddziałów specjalnych na poziomie specnazu ….


Leave a Comment