czas. ten czas
koniec września kojarzy mi się z pakowaniem książek, płyt, ubrań, wspomnień — i z przyjazdami do Warszawy. z mijanymi po drodze coraz bardziej kolorowymi drzewami, z próbami rozmów, których unikałam (a które już zawsze będą tylko próbami), z miejscem, gdzie zatrzymywaliśmy się na kawę…
minęło osiem lat. osiem lat tutaj.
teraz czas płynie inaczej.
mija pięć tygodni. mogliby wreszcie zadzwonić.
xxx
właśnie we wrześniu często zakochiwałam się. tym razem było jak w piosence — I fell in love with a beautiful stranger:
jutro podejdę bliżej, może nawet go dotknę…
xxx
coś z zupełnie innej beczki:
do zaczytania jeden kot!
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/09/30/czas-ten-czas/trackback/

Miaaau…
wiadomo, koty rządzą.
no no, pięknie wygląda ta bryka. mam nadzieję, że się zaprzyjaźnicie. :-)
pogłaskałam go!!!
pogłaskałaś rower?
ja go dziś widziałam przez szybę.
stasznie pstrokaty!
szare, bure lub pstrokate,
wszystkie koty za pan brat.
mają drogi swe i płoty
- po prostu koci świat!
czy ten kot jest z księgarni na ul. Bagatela?
rower piękny.
kot ten sam.