…przeniosę się na kilka dni na Ursynów. jeśli szpitale mogą być ładne lub brzydkie, ten zdecydowanie należy do paskudniejszych. chyba bardziej obawiam się samego miejsca niż tego, co mnie tam czeka. ot, wytną mi zły kawałek mnie, a potem będą uczyć mój organizm, jak ma sobie radzić bez owego kawałka. po miesiącu znów aresztują, żeby sprawdzić, jaka jest sytuacja na froncie i czy potrzebne jest np. chemiczne wsparcie. w końcu to, proszę Państwa, rak.
oczywiście boję się bólu. narkozy już trochę mniej. boję się też myśli, które tłuką się po głowie i nie dają oddychać, śmiać się, spać. boję się, że może…
pssst, lepiej nie.
tymczasem pakuję piżamy, dźwięki, książki, kwity na 4,5 litra krwi (dziękuję wszystkim odważnym) oraz różne niezbędne akcesoria. za chwilę spróbuję usnąć i śnić. kolorowo, rowerowo. bądźcie grzeczni, Szanowni Czytelnicy, pilnujcie porządku w Ministerstwie. wrócę niebawem — mam nadzieję.
a wiosną… wiosną pojadę do Paryża. pociągiem. razem z rowerem (T. zwerbalizował mój nieśmiały plan).

trzymam kciuki, ale… dopiero od rana, chwilowo potrzebuję je tutaj.
poproszę. najmocniej we wtorek, podczas krojenia mię.
czekamy na Twój tryumfalny powrót!
nie bede Cie wspierac ani mowic trzymaj sie bumtarara badz dzielna, bo Ci szczerze zazdroszcze – kilka tygodni stresu, wyciete jakies flaki – powiedz szczerze – ile schudlas????
buzi :*
Zaczyna być cicho i pusto na korytarzach Ministerswa. Czas na jakieś odwiedziny. Z pogodną miną i wiadomością?
tryumfalnie, a jakże: tarrram!
wróciłam :-)
(:
kwiaty, fanfary, wiwaty :)
a jak Pani Minister chce, to może być nawet akademia ku czci ;D
droga b.,
akademia ku czci to może nie, ale wiec, parada czy procesja byłyby mile widziane.