…I prosiłabym, żebyś się ciągle nie zjawiał i nie znikał tak nagle! Można dostać od tego zawrotu głowy.
– W porządku — powiedział kot: i tym razem zniknął powolutku, zaczynając od czubka ogona, a kończąc na wyszczerzonym uśmiechu, który trwał jeszcze przez jakiś czas, kiedy reszta już zniknęła.
– No! Często widywałam kota bez uśmiechu — pomyślała Alicja – ale uśmiech bez kota?! To najdziwniejsza rzecz, jaką widziałam w życiu!
L. Carroll, „Przygody Alicji w Krainie czarów”
xxx
w Sanatorium „Pod Trzema Kotami” zachowuję się jak czwarty kot: funkcjonuję głównie w trybie kanapowym, wygrzewam się, śpię, czasem wyruszam na kontrolny spacer po okolicy. wciąż nie mam siły, ale to minie, musi minąć…
przedstawiam moich pięknych współlokatorów:
Mała Zdzira:
dumna, nieprzystępna arystokratka. prawdziwa feministka.
Baryś:
porusza się z gracją czołgu, lubi perwersyjne pieszczoty.
Albercik:
czuły drań. znak rozpoznawczy: złamany koniuszek ogona.

hallo, a gdzie kot Qba???
moja droga, nie wiem, czy Q byłby zadowolony, gdybym umieściła tu jego mroczną podobiznę ;>
piękna ta zdzira.
pewnie, że piękna. jaki pan – taki kram. A że Panią na sanatoryjnych włościach jest ostatnio Pani Minister, to przecież wszystko jasne:)
nie lubię kotów, ale one są po prostu przepiękne!
Piękne koty, szczególnie Baryś przypdał mi do gustu.