sanatorium

…I prosiłabym, żebyś się ciągle nie zjawiał i nie znikał tak nagle! Można dostać od tego zawrotu głowy.
– W porządku — powiedział kot: i tym razem zniknął powolutku, zaczynając od czubka ogona, a kończąc na wyszczerzonym uśmiechu, który trwał jeszcze przez jakiś czas, kiedy reszta już zniknęła.
– No! Często widywałam kota bez uśmiechu — pomyślała Alicja – ale uśmiech bez kota?! To najdziwniejsza rzecz, jaką widziałam w życiu!

L. Carroll, „Przygody Alicji w Krainie czarów”

xxx

w Sanatorium „Pod Trzema Kotami” zachowuję się jak czwarty kot: funkcjonuję głównie w trybie kanapowym, wygrzewam się, śpię, czasem wyruszam na kontrolny spacer po okolicy. wciąż nie mam siły, ale to minie, musi minąć…

przedstawiam moich pięknych współlokatorów:

Mała Zdzira:
dumna, nieprzystępna arystokratka. prawdziwa feministka.

Baryś:
porusza się z gracją czołgu, lubi perwersyjne pieszczoty.

Albercik:
czuły drań. znak rozpoznawczy: złamany koniuszek ogona.

Opublikowane w:  on czwartek, 18.10.2007 at 13.46 Komentarze (6)

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/10/18/sanatorium/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

6 komentarzy Leave a comment.

  1. hallo, a gdzie kot Qba???

  2. moja droga, nie wiem, czy Q byłby zadowolony, gdybym umieściła tu jego mroczną podobiznę ;>

  3. piękna ta zdzira.

  4. pewnie, że piękna. jaki pan – taki kram. A że Panią na sanatoryjnych włościach jest ostatnio Pani Minister, to przecież wszystko jasne:)

  5. nie lubię kotów, ale one są po prostu przepiękne!

  6. Piękne koty, szczególnie Baryś przypdał mi do gustu.


Leave a Comment