różowo
uczciłam koniec (?) czwartej erpe powieszeniem nowej, wyuzdanej zasłonki prysznicowej:


w związku z nową sytuacją czuję raczej ulgę niż radość, jednak dobre i to. oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie popsioczyła na strategię nagłych zrywów obywatelskich… popsioczyłam, uf. teraz niepolitycznie, optymistycznie:
a wieczorem pojadę do kotów :-)
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/10/22/rozowo/trackback/

czy to jest zrobione z tej szmaty, w której niegdyś paradowała żona Millera?
wypraszam sobie, to elegancka zasłonka!
Hmmm, to ma zdobić, czy odstraszać?
… jeśli to wyrzucisz, to przestanę nalegać na usunięcie tego ohydnego czegoś z drzwi wejściowych.
Jak bogakocham !!!
panowie, nie znacie się. moja łazienka nie ma wyjścia, musi być dziwna. tylko to ją ratuje.
tymczasem w sanatorium kończy się uroczy wieczór. znowu przy winie. dla zdrowotności ;>
mam nową jill scott, chcesz?:-)))))
zasłonka bardzo krzycząca, w dodatku niedyskretna i wulgarna ;)
messer - co Ty chcesz usunąć? “Między słowami”???
cóz za zudownie nieprzyzwoita zasłonka :D
(no i w razie czego można ją wykorzystać na jakieś spotkanie w ambasadzie czy coś ;> )
Szanowne, Szanowni,
na drzwiach wejściowych też zaszły zmiany.
–> sun:
pewnie!