zakotanie

Pannacotta Ipanema właśnie rozpoczęła nocne szaleństwa. trochę mijamy się, jeśli chodzi o rytm dobowy, ale uczymy się siebie, robimy postępy.

im dłużej na nią patrzę, tym bardziej żałuję, że tak długo zwlekałam z decyzją o oddaniu się w posiadanie kotu (bo przecież nie z decyzją o posiadaniu kota!). ale może to jest TEN czas… teraz wiem, że nie ma lepszego lekarstwa na poczucie odrealnienia niż pogłaskanie miękkiego, ciepłego futra, kontrolne pacnięcie kociej łapki czy seria zaczepnych miauknięć w pochmurny poranek. nieznośna lekkość bytu? bzdura, bzdura! dlaczego miska jest pusta? gdzie podziała się myszka?

jak mam zostawić moją Rudą Panienkę i ruszyć w daleki świat? co z tego, że tam czeka wymarzony Amsterdam, a w nim muzeum van Gogha, dom Rembrandta i słynne ciasteczka z niespodzianką?

ha, ale dzięki temu będzie o czym poplotkować z ulubionym panem w ulubionej Lente!

Opublikowany w: on piątek, 30.11.2007 at 1.52 Komentarze (1)

Boguś

Ministerstwo Słów ma zaszczyt przedstawić
scenkę autobusową z cyklu
„to nie międzymiastowa, to międzyludzka”:

autobus 172, środowe popołudnie. pani o wyglądzie trunkowym odbiera telefon.

– halo…
– …
– ty do mnie mówisz?
– …
– Boguś, ty do mnie mówisz?
– …
– ale Boguś, ty się dodzwoniłeś do mnie!
– …
– aaa, rozumiem…
– …
– nie, teraz nic nie sprawdzę, jestem w autobusie.
– …
– korek jest, będę za 5 minut.

szkoda, że nie słyszałam Bogusia :-]

Opublikowany w: on środa, 28.11.2007 at 20.59 Komentarze (4)

drzemki i mruczanki

za oknem apogeum szarości, więc na znak protestu oddajemy się dziś drzemkom i mruczankom. ja — okołomigrenowym, ona — przeziębieniowym (wczoraj były dwa zastrzyki, auć!).

kotta

fot. cyberkot

zabawa z myszką — fajna sprawa, ale jeszcze fajniejsze jest np. polowanie na dywan o 4 albo 5 rano. szkoda, że nie wszyscy podzielają wtedy koci entuzjazm…

Opublikowany w: on wtorek, 27.11.2007 at 15.28 Komentarze (2)

kto wymyślił listopad?

klasyka gatunku: ciemno, buro, ponuro. nie chce się chcieć — a co dopiero musieć! Pannacotta odsypia poranne wybryki, a ja czekam, aż obudzi się moje poczucie obowiązku.

obowiązku? w sobotę? w listopadzie? też coś!

stare kasety co prawda nie działają mobilizująco, ale za to uroczo skrzypią. w powietrzu snują się zmiany i mgły.

Opublikowany w: on sobota, 24.11.2007 at 10.54 Komentarze (5)

chyba tak

cisza z powodu nadmiaru.
miałam powoli wracać do normalnego rytmu, ale bezwzględna rzeczywistość domaga się mnie natychmiast, bez taryfy ulgowej. hola, hola, nie czas na zaborczość! ja muszę po swojemu, mam priorytety: tabletka, blizna, kawa, poranne kocie czułości — potem ewentualne konstruktywne działania, byle nie za dużo, nie za szybko. w międzyczasie muszę wziąć oddech, potem znów zająć się sobą, Kotą, domem, odpoczynkiem… może jednak trzeba coś zmienić, skoro trafia się okazja? myślę o tym dość intensywnie. czego chcę? gdzie kończy się niezależność? jaka jest cena moich pomysłów i umiejętności? wiem, że odpowiedzi są na wyciągnięcie ręki. a zatem…

metafizyka innym razem.
teraz porcja wieczornych pomruków.

Opublikowany w: on piątek, 23.11.2007 at 23.12 Komentarze (2)

Pani Wiceminister

czas na oficjalną prezentację. przed Państwem…

pannacotta_ipanema.jpg

…Pannacotta Ipanema Pierwsza.

Opublikowany w: on sobota, 17.11.2007 at 17.03 Komentarze (5)

mam

  • zaległości ministerialne;
  • zamiar nie wychodzić przez dwa dni z łóżka — co prawda profilaktycznie, nie romantycznie, ale i tak jest miło;
  • propozycję pracy: stałej, chyba niezłej;
  • siwe włosy. a chciałam zapuszczać i nie zmieniać koloru;
  • bilety na szybkie holenderskie tournée (grudzień) i do Londynu (styczeń);
  • traktować to, co się wydarzyło, w kategoriach cudu;
  • nieśmiałe plany…

z ostatniej chwili: pamiętacie tę rudą pannicę? stało się, właśnie zamieszkała u mnie.

Opublikowany w: on piątek, 16.11.2007 at 19.39 Komentarze (3)

wynik

Szanowne i Szanowni, bliżsi, dalsi, znani z widzenia i całkiem nieznajomi, którzy z jakichś powodów zaglądacie do mojego skromnego Ministerstwa… spieszę donieść: trzydniowy maraton szpitalny zakończył się spotkaniem z miłą panią doktor, która stwierdziła, że wszystko wygląda ślicznie. wyniki mam dobre, groźne maszyny nie wykryły komórek wychwytujących jod. od jutra zaczynam brać leki i niedługo będę w miarę normalnie funkcjonować.

wygląda na to, że słowo na „r” należy do czasu przeszłego. zostały mi po nim abstrakcyjna blizna i obowiązek uważnego życia.

dziękuję za wszystkie dobre słowa i myśli, zaklęcia i mantry.
pomogły :-)

Opublikowany w: on piątek, 09.11.2007 at 21.15 Komentarze (15)

ona

wystarczy na nią spojrzeć, od razu robi się cieplej:

mala_ruda.jpg

fot. bergisel

a gdyby tak… patrzeć na nią codziennie?
pomyślę. dam znać w piątek. jutro zaczynam trzydniową serię badań (muszę mówić, że boję się i że chciałabym już wiedzieć?). nadwyżki pozytywnej energii, o ile ktoś ma takowe w listopadzie, można przesyłać telepatycznie lub mailowo.

kącik wzorowej gospodyni

jestem pod wrażeniem, naprawdę. ponieważ nie mogę teraz jeść prawie wszystkiego, co normalni ludzie po prostu kupują w sklepie, staję się wzorową gospodynią domową. nie dość, że dzielnie gotuję sobie obiady, robię pasztet (z soczewicy, ale zawsze pasztet), to jeszcze… piekę chleb.

dom pachnący świeżym chlebem, ech… do kompletu brakuje tylko szarlotki z cynamonem i wanilią — może jutro? — wypastowanej podłogi — niedoczekanie! — no i mrrruczącego kota…
jeszcze trochę i zamienię się w idealną żonę.
oj, zagalopowałam się ;-)

dźwięki na dziś: Gabriela Kulka. polecam.

Opublikowany w: on piątek, 02.11.2007 at 23.24 Komentarze (8)