Boguś
Ministerstwo Słów ma zaszczyt przedstawić
scenkę autobusową z cyklu
„to nie międzymiastowa, to międzyludzka”:
autobus 172, środowe popołudnie. pani o wyglądzie trunkowym odbiera telefon.
– halo…
– …
– ty do mnie mówisz?
– …
– Boguś, ty do mnie mówisz?
– …
– ale Boguś, ty się dodzwoniłeś do mnie!
– …
– aaa, rozumiem…
– …
– nie, teraz nic nie sprawdzę, jestem w autobusie.
– …
– korek jest, będę za 5 minut.
szkoda, że nie słyszałam Bogusia :-]
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/11/28/bogus/trackback/

ale jaki tygrys ….
ja dziś w autobusie siedziałem koło kobiety, która w jednej ręce trzymała kartkę z nabazgranym numerem telefonu, a w drugiej komórkę. wstukała ten numer i zadzwoniła:
- halo, Jarek?
-…
- a, to przepraszam.
wstukała ponownie numer z karki.
- Jarek?
-…
- a, to znowu pan, przepraszam.
wstukała ponownie.
- halo, Jarek?
-…
- proszę pana, ja mam podany numer 605 xxx xxx, widocznie źle łączy. przepraszam.
i znowu to samo i to samo, aż wreszcie wysiadła. mniemany Jarek musiał być już nieźle wkurzony.
–> Maszo:
nie tygrys, tylko Boguś!
–> Panie Cy:
ciekawe, czy to był ów słynny Jarek, który urodził się w 2007, 2017 lub w 2047 roku…
tygrys, nie tygrys. Międzyludzka story ładna sama w sobie. Tylko jak słyszę te wszystkie - usie to mnie buha (pochodne od buhaja)we mnie żądza mordu.