ginger girls
w sam raz na grudniowy wieczór: dwie rude panie i jedna zimowa pieśń (oraz smutny rower, który nie może doczekać się wiosny).

pół roku temu słyszałam to na żywo.
pół roku temu — tak niewiarygodnie dawno…
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2007/12/10/ginger-girls/trackback/

na wiosnę czekamy wszyscy… (chyba…)
w międzyczasie warto pomyśleć o kocim siodełku…:)
(że kasku i okularów nie wspomnę…)
kochana, ale ja widze niewiarygodne wrecz zaniedbanie w biografii ministerialnej: ‘mam brata, nie mam kota’?!
aaaaj, Zuzko! już naprawiam.
medal za czujność :-)
czy ja już mówiłam, ze Pannacotta jest bardzo urodziwa? ;)
jeszcze nie mówiłaś.
ciekawe, po kim to ma…