trzy po trzy

królewna biurewna

znowu zostałam tymczasową biurewną. klik, klik, dzyń, dzyń, śmiechy znad kubka kawy… chociaż temat niezbyt poważny, arrrbeit jest całkiem serio. będzie fajnie, zobaczysz — powtarzałam w myślach, jadąc rano zatłoczonym autobusem. przecież tak trzeba — usiłowałam wytłumaczyć sobie, że należy robić to co wszyscy. tak trzeba — nie dawałam za wygraną — i już. ale dlaczego?

niby słyszę podszepty zdrowego rozsądku, jednak wciąż zachowuję się, jakbym była rozbestwionym dzieciakiem: zajmuję się czymś, dopóki mnie to bawi. ponieważ dobra zabawa zwykle nie trwa zbyt długo, po pewnym czasie zaczynam czuć się jak ciemiężony niewolnik. nic na to nie poradzę. naprawdę.

czego nie widać

slad.jpg

pod spodem jest ślad po tym, czego już nie ma.

wygląda na to, że muszę nauczyć się nosić takie damskie gadżety. wiem, co sprawię sobie na urodziny — prezentem głównym jest Londyn (ciii, tym razem się uda), pobocznym będzie maskująca biżuteria.

deser

Mesdames et Monsieurs, zagadka królika: co robią latka?

Opublikowany w: on poniedziałek, 07.01.2008 at 23.23

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/01/07/trzy-po-trzy/trackback/

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Liczba komentarzy: 4 Leave a comment.

  1. On wtorek, 08.01.2008 at 10.53 sunrays Said:

    właśnie, czołgać.
    chodź się trochę poczołgamy.

    a poza tym masz bęcki za niedzielne nie-kino.

  2. On wtorek, 08.01.2008 at 17.12 zuuz Said:

    jak to co - lataja!
    pozdrowienia dla krolowej

  3. On środa, 09.01.2008 at 9.16 cyberkot Said:

    mogę chyba tylko pozazdrościć możliwości znudzenia się robotą :)mnie się znudzić nie może, bo od mojej pracy zależy bardzo dużo, w stopniu do tej pory niedoświadczanym…

  4. On środa, 16.01.2008 at 15.28 Justyna Said:

    –> cyberkocie:
    wbrew pozorom nie jestem aż tak znudzona, skrajnie nieodpowiedzialna i rozkapryszona. po prostu ciągle mam ochotę na nowe rzeczy — najlepiej bardziej twórcze niż odtwórcze czy przetwórcze — i nie uważam, że to coś złego.
    a że zasmakowałam w niezależności… cóż :>

Leave a Comment