Międzynarodowy Dzień Kota
święto czy nie, Pannacotta musi wiedzieć, co się dzieje w domu. zwykle osobiście nadzoruje wszystkie prace porządkowe — tu sprawdza, czy na pewno wyrzuciłam papiery z kosza…

…jednak większą przyjemność sprawia jej wprowadzanie, a nie poskramianie chaosu.
zapytana, co chciałaby dostać w wyjątkowym kocim dniu, odmiauknęła, że ma ochotę na tort polędwicowo-rybny.
a ja? cóż, kolejny raz dochodzę do wniosku, że łatwiej posprzątać rzeczy niż myśli. natomiast jeśli chodzi o świętowanie, także tę okazję mogłabym uczcić Guinnessem z sokiem porzeczkowym (smak Londynu, mmm).
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/02/17/dzien-kota/trackback/

ja tam proponuje whisky. niech zyja wszystkie nasze i nie nasze koty!
ja poszłam na wystawę kotów. biedne kiciusie, w klatkach, wymęczone, wytarmoszone… domowce dachowce mają najlepiej :)
ale właściwie co kotom po takich wystawach? pewnie jest im tam smutno i niewygodnie…
Mnie moje koty nie pozwalają po takich wystawach chodzić. Nie wiem z zazdrości, czy żeby mi coś głupiego do głowy nie przyszło…
Trochę spóźniony, niemniej szczery, goździk dla Pannacotty! :)
lepszy byłby tuńczyk ;>
Zatem szczery tuńczyk! ;)
a Plotka z tej okazji dostała marcowej rui (efekt cieplarniany?)