– słuchaj, a może… wybralibyśmy się na spacer? — z kiepsko maskowaną nieśmiałością zapytał dziś rano Beautiful Stranger. oczywiście celowo nie użył słowa „przejażdżka”, bo wiedział, że mu odmówię. – sama zobacz: taka piękna pogoda, słońce, pierwsze pąki, ptaszęta… — kusił niestrudzenie. – od pięciu miesięcy stoję smutny w kącie — próbował wziąć mnie na litość.
kiedy zastanawiałam się, co powiedzieć, żeby go przypadkiem nie urazić, przeglądał się w lustrze i kokieteryjnie mruczał: – przecież jestem najpiękniejszym rowerem na świecie…
cóż miałam robić, dalej stawiać opór?
Panie i Panowie, sezon rowerowy uważamy za otwarty!
Beautiful Stranger na tropie wiosny:

(więcej tropów tu, tu i jeszcze tu).