kryptonim „wiosna”
– słuchaj, a może… wybralibyśmy się na spacer? — z kiepsko maskowaną nieśmiałością zapytał dziś rano Beautiful Stranger. oczywiście celowo nie użył słowa „przejażdżka”, bo wiedział, że mu odmówię. – sama zobacz: taka piękna pogoda, słońce, pierwsze pąki, ptaszęta… — kusił niestrudzenie. – od pięciu miesięcy stoję smutny w kącie — próbował wziąć mnie na litość.
kiedy zastanawiałam się, co powiedzieć, żeby go przypadkiem nie urazić, przeglądał się w lustrze i kokieteryjnie mruczał: – przecież jestem najpiękniejszym rowerem na świecie…
cóż miałam robić, dalej stawiać opór?
Panie i Panowie, sezon rowerowy uważamy za otwarty!

Beautiful Stranger na tropie wiosny:

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/03/08/kryptonim-wiosna/trackback/

a wiec Tobie, Pannacocie, a niech bedzie ze nawet Twojej wiosennej “Rowerze” - radosnego dnia kobiet!
Zdecydowanie nie potrafisz sobie radzić z rowerami-uwodzicielami. ;)
zamontuj rowerowy koszyczek na kocici!
w kwiatki!
mój Kubuś wciąż czeka na rozpoczęcie sezonu. i poczeka jeszcze może nawet miesiąc. :-(
za to wkrótce zabiorę go na badania okresowe, kilka drobnych zabiegów, no i do spa.
–> m@ku:
ja i Kota dziękujemy, Rower wzbrania się, ponieważ jest mężczyzną.
–> Hugo:
a Ty oparłbyś się równie uroczej rowerzycy?
–> cyberkocie:
moja kocina z ADHD chyba nie byłaby tym zachwycona…
–> Panie Cygaro:
psa?
ale co psa? :-)
aaaa, spa ;>
na spa urok!
…czyli pieniądze wyrzucone w błoto?
nie, nie, nie!
jeszcze nie dotarliśmy do spa, a potem na pewno obaj będziemy zadowoleni.
spa bez maseczek błotnych? nie liczy się!
Z czosnkiem i święconą wodą za pasem powinno się udać. :)
ale po co bronić się?
przecież to takie przyjemne (i uwodzenie, i rowerowanie)…
my tu wewnetrznie, w departamencie biurowej nudy oglaszamy Ministerialny Rower z Przebiśniegiem, za obraz piękniejszy niż wszystkie dawincze. Zwłąszcza, żeśmy wyprowadzonej na spacer oraz Strangerowi machali z okna. Z zazdrością w płucach pełnych wiosny
a ja wam mówię, nie dajcie się zwieść, wiosna jest paskudna, zobaczcie, co dzieje się za oknem. kilka kwiatuńciów to zmyła, chodzi o to, żebyśmy poczuli zmianę w powietrzu, a potem, nabrani, leżeli z temperaturą w łóżku.
przednówek to najpodlejsza pora, bo zmusza organizm do gigantycznego wysiłku. “orientuj się” - czy jest nagle zimno, czy nagle pada, a może nagle zrobi się upał. szału można dostać.
…a zaraz po świętach spadnie nareszcie długo oczekiwany śnieg… (ha!)
–> Olu:
mów do mnie jeszcze :)
–> cyberkocie, PassoDoble:
pfe, malkontenci!
ależ…! - ja jestem wielce rad z wszelkich kaprysów klimatyczno-pogodowych, bo nic mnie tak nie zniechęca, jak rutyna i schemat…:)
uwielbiam wiosenne Boże Narodzenie nie mniej, niż przymrozki w maju, a moim największym marzeniem jest odkrycie gorących źródeł w suwalskiem i zamarznięty Bałtyk…(at the same time…)
wobec powyższego ~pfe~ chyba powinienem czuć się urażonym…(?)
wykrakałeś.
grrrr…