rewolucja. nuda. majówka.
nie byłabym sobą, gdybym wiosną nie miała tradycyjnego ataku tęsknot rewolucyjnych (to taki sezonowy wirus). pewnie — jak zwykle — skończy się niezbyt konstruktywnymi pogróżkami oraz snuciem malowniczych wizji zmian… chyba że wreszcie coś we mnie pęknie i postanowię sprawdzić, co by było gdyby.
próbuję spacyfikować te ciągoty (a przy okazji poprawić sobie podły, skądinąd, humor), oglądając zdjęcia z ostatniej wyprawy:

nieśmiało planuję kolejną podróż. francuska majówka? czemu nie…
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/03/14/rewolucja-nuda-majowka/trackback/

A KWOKI?! DOMAGAM SIE KWOK!!!
niosek!!!
brojlery tez mogą być…
Zuzko,
foki-kwoki, przyznaję, były urocze, ale jakoś nieostro wyszły.
w ogóle na zdjęciach wszystko takie płaskie…
pojechałabym gdzieś pogapić się na prawdziwie, trójwymiarowe morze.