rowerowe
w czasach gdy zajmowałam się tzw. prasą wycieraczkową, bywało, że pracowałam nad ofertą dla cyklistów. pewnego razu, po kilku godzinach nierównej walki z nazwami, symbolami i skrótami myślowymi, litery wirowały przed zmęczonymi oczami, a w głowie powstawały przedziwne ciągi myślowe. spojrzałam kolejny raz na słowo rowerowe i zaczęłam śmiać się . ROWE-ROWE? jak jakiś hawajski okrzyk?! klasyczna głupawka z przepracowania…
dziś natomiast, w drodze na Kabaty i z powrotem, dowiodłam, że choć nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki, można wjechać dwukrotnie w pole rażenia tej samej chmury. zanim dopadł mnie deszcz nr 1, obdzwoniłam tabuny pieszych, którzy spacerowali ścieżką rowerową wzdłuż al. KEN. właściciel szybszej maszyny był mniej subtelny — jechał, wrzeszcząc: „spierdalaaaaać!!!” (co rozbawiło mnie niemal tak jak owo hawajskie zawołanie). kiedy rozszalała się ulewa nr 2, uciekłam do metra.
a Beautiful Stranger niedługo dostanie piękne lampy.
i popadnie w ekstatyczny narcyzm.
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/03/15/rowerowe/trackback/

No proszę, niektórym to się w drodze na Kabaty i z powrotem nawet i Hawaje trafiają. ;)
Ua mau ke ea o ka aina i ka pono!
W hawajskim nie ma dźwięku “r”. :-)
hulali po polu i pili kakao!
no to jak inny dziwny okrzyk. albo jak Bora-Bora.
łeee.. tylko lampy, to ja myślałam o jakichś chromach, błysktkach, jakiś winyl w kwiatkowo-serduszkowy deseń powinien się trafić, skórzane, pikowane siodełko w modnym kolorze… a ty tak przyziemnie… lampy …. no normalnie racjonalizm tryska, a to ma być romantyczny beauty stranger…. przywołuję kolerzankę do porządku … lampy to na jesień, a nie na wiosnę..
Maszo,
lampa będzie chromowana, błyszcząca że hej (BS ma już kolorowe siodło). wiosną oświetlenie też się przyda, nie lubię jeździć „na nietoperza”.
..no to masz szczęście.. bo już chciałam posądzić cię o brak gustu ;) … a “na nietoperza” jeździ się fajnie, ach ten dreszczyk emocji :)
“wyłącz światła i dodaj gazu…!”:)