10 dni

terror dat, rocznic, wspomnień, obowiązków. obrazy, które atakują, kiedy zamykam oczy. i jeszcze święta. jakieś. obowiązkowe. nie moje. a za oknem zamiast marca listopad. nie mam ochoty ani na wino, ani na czekoladę. co pozostaje? to co zawsze: zaszyć się gdzieś głęboko, przeczekać (wtedy dałam radę, wytrzymam i teraz).

Opublikowane w: on poniedziałek, 17.03.2008 at 22.59 Komentarze (4)

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/03/17/10-dni/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Komentarzy: 4 Leave a comment.

  1. mówiłam, zdradliwa pora. do maja nie ma się z czego cieszyć!
    pozostaje zakładać kolorowe rajstopki i oglądać filmy. mnóstwo filmów.

  2. .. i malować pisanki .. wyżywać się artystycznie… jak tak człowiek zwizualizuje tą gorycz to do razu robi się lepiej i lżej na sercu … to czemu by nie użyć do tego celu jajek ?? no i wartość dodana – zawsze można nimi potem obrzucić bardzo nielubianą osobę co daje mnustwo frajdy zwłaszcza gdy jajka są surowe…

  3. i jeszcze ten cholerrrrny śnieg…

  4. w takich momentach przypominam sobie scenę z “Doktora Żywago” – pole po horyzont usiane narcyzami, żonkilami. Żółć i zieleń energetyzują… bardzo!


Leave a Comment