10 dni

terror dat, rocznic, wspomnień, obowiązków. obrazy, które atakują, kiedy zamykam oczy. i jeszcze święta. jakieś. obowiązkowe. nie moje. a za oknem zamiast marca listopad. nie mam ochoty ani na wino, ani na czekoladę. co pozostaje? to co zawsze: zaszyć się gdzieś głęboko, przeczekać (wtedy dałam radę, wytrzymam i teraz).

Opublikowany w: on poniedziałek, 17.03.2008 at 22.59

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/03/17/10-dni/trackback/

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Liczba komentarzy: 4 Leave a comment.

  1. On wtorek, 18.03.2008 at 10.38 cyberkot Said:

    mówiłam, zdradliwa pora. do maja nie ma się z czego cieszyć!
    pozostaje zakładać kolorowe rajstopki i oglądać filmy. mnóstwo filmów.

  2. On wtorek, 18.03.2008 at 11.36 Masza Said:

    .. i malować pisanki .. wyżywać się artystycznie… jak tak człowiek zwizualizuje tą gorycz to do razu robi się lepiej i lżej na sercu … to czemu by nie użyć do tego celu jajek ?? no i wartość dodana - zawsze można nimi potem obrzucić bardzo nielubianą osobę co daje mnustwo frajdy zwłaszcza gdy jajka są surowe…

  3. On wtorek, 18.03.2008 at 16.10 J. Said:

    i jeszcze ten cholerrrrny śnieg…

  4. On wtorek, 18.03.2008 at 17.02 entelepentele Said:

    w takich momentach przypominam sobie scenę z “Doktora Żywago” - pole po horyzont usiane narcyzami, żonkilami. Żółć i zieleń energetyzują… bardzo!

Leave a Comment