…owo
jeszcze nigdy nie mieszkałam w teatrze. to musi być niesamowite uczucie — przemykać nocą korytarzami, kiedy skończą się próby i zgasną wszystkie światła, ukradkiem wejść na scenę, zaglądać w różne tajemnicze zakamarki, zasypiać na kanapie w garderobie… nie wiem, czy kiedykolwiek nadarzy się kolejna taka okazja.
gardło wygrało, majówka przegrała. wszyscy już wyjechali albo wyjadą rano. to nie fair! a ja? a mój zasłużony odpoczynek, moje wytęsknione morze? a podróż wesołym autobusikiem, piątkowa premiera, rozmowy częściej o wszystkim niż o niczym, a teatr, który na kilka dni miał stać się domem?
nawet nie mam siły, żeby cieszyć się, że dzisiejsze Ważne Spotkanie przebiegło dość pomyślnie (choć to zaledwie początek zmian).
niniejszym oddalam się do łóżka. na cztery dziwne, smutne dni.



