co słychać?

miauczenie, jęki, westchnienia, wycie, zawodzenie… moje niewinne kociątko zamieniło się w demona seksu. o ile w ciągu dnia da się to wytrzymać, noce są traumatyczne — szczególnie dla sąsiadów, ja już chyba przywykłam. siedzę z Pannacottą na podłodze albo na kanapie, zabawiam ją, zagaduję, głaskam i ślicznie proszę, żeby nie krzyczała aż tak. nad ranem obie padamy.

próbuję nie zwariować, a w międzyczasie pracować, spać, czytać, zdobywać rowerowo bliższe i dalsze okolice.

koci bogowie, zlitujcie się nad nami…

Opublikowany w: on sobota, 05.04.2008 at 18.47

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/04/05/co-slychac/trackback/

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Liczba komentarzy: 4 Leave a comment.

  1. On niedziela, 06.04.2008 at 16.08 lulu Said:

    wysterylizuj ja. moze wtedy nie bedzie. vincent tak nie ma ;) ew mozesz przyjsc z nia do mnie, on jej nic nie zrobi a moze sie babka wyszaleje.

  2. On niedziela, 06.04.2008 at 17.19 mak Said:

    i tak sie ciesz ze masz kotke - one nie znacza terenu… a moje koszydlo, jak dojrzalo to tak nalalo m-zonkowi do butow, ze nie dalo sie juz z nimi nic zrobic. zreszta nie tylko buty znaczyl - niemal kazdy zakatek domu byl do wymiany i tak bardzo, jak mescy czlonkowie rodziny wzdrygali sie na sama mysl, broniac zaciekle dumy mego kota, poszlo biedactwo pod noz i problem sie skonczyl.

  3. On niedziela, 06.04.2008 at 20.58 J. Said:

    tak, tak, zabieg w planach. już niedługo.

  4. On niedziela, 06.04.2008 at 21.05 marszoblog Said:

    Koci bogowie nie uczcie nas tego!
    Świetny sposób z tym rowerem, wysiłkowe zwalczanie problemów należy do moich ulubionych.

Leave a Comment