wiosną pod latarniami
– …a wiesz, że jest w Warszawie taka uliczka, na której funkcjonuje oświetlenie gazowe? wąska, jednokierunkowa, z niską zabudową starych Bielan. unoszący się w powietrzu specyficzny zapach, mdłe światło. cudeńko (prawie) w środku miasta.
– pokaż!
– pokażę, na wiosnę. ale założysz szpilki, prawda?
– dopiero na wiosnę? szpilki mogę obiecać.
– bo ta ulica jest taka rowerowa…
– no dobrze, jesteśmy umówieni. wiosną.
– wiosną pod latarniami. póki co na wino?
(pewnego razu w październikowy wieczór)
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/04/18/wiosna-pod-latarniami/trackback/

i..? Bo już wiosna wszak.
Zastanawialam sie dzis, czy Grechuta na wiosne, to juz tandeta, czy jeszcze nie. Jak myslisz?
….Truskawiecka taka jest też… - na stegnach….:)
(grechuta to tandeeeeeta…! - oczywiście….)
i… odpowiedź brzmi: „tak — mimo wszystko”.
nawet założę te cholerne szpilki.
Grechuta może i tandetny, ale to tandeta usprawiedliwiona. podobnie jak wiosenne euforie oraz histerie.
Ale histerie wiosenne? Czy caly rok mozna?
Na Truskawieckiej mieszka rodzina Lubiczow z Klanu.
w szpilkach na rower…!? - chcesz się zabić…!?
…Ministerialne czerwone martensy są ok.!
(a grechutę marka kocham miłością pierwszą… i to żart był:)
–> kaja:
można cały rok, ale te wiosenne są bardziej spektakularne…
Klan na Truskawieckiej? na wszelki wypadek nie pojadę tam.
–> DZ:
w sprawie szpilek — zajrzyj TU.
a martensy są za wysokie, niewygodnie w nich jeździć.
…no to - pepegi…!:)
ladne :*
…zanim zwiędną magnolie…?
prawie jestem trzeźwy….!:)