kocie historie
od środowego popołudnia Pannacotta nosi kaftan bezpieczeństwa. oczywiście nie polubiła go, uparcie stara się przegryźć rzepy i gumki. na nic moje zapewnienia, że wygląda w tym kubraczku gustownie… prawda?

nie wiem, czy to efekt szoku pooperacyjnego, czy wpływ zmian hormonalnych, ale kocinka zrobiła się jeszcze bardziej kochana. wszystkie chwile, których nie przesypia na posłaniu, stara się spędzić ze mną. ponieważ już wcześniej nie zwykła wskakiwać na kolana, teraz tym bardziej nie robi tego: siada koło fotela i domaga się, żeby ją podnieść (prawdziwa księżniczka!). tak pracujemy, piszemy, uczymy; podobnie czytamy, tyle że raczej na kanapie. aha, planujemy opracować korespondencyjny kurs czułości dla zaprzyjaźnionych kotów.

teraz wątek motoryzacyjny, a na końcu apel.
w piątek (chyba tuż po 15) zamówiłam taksówkę, żeby pojechać do lecznicy. 5 minut przed wyjściem z domu odebrałam telefon — pani nieskładnie tłumaczyła, że nie mogą teraz zrealizować kursu, że trzeba czekać itd. po serii moich pytań i próśb wydusiła z siebie w końcu: bo kierowcy nie chcą jeździć z kotami. jakby nie mogła powiedzieć tego pół godziny wcześniej… trudno. zadzwoniłam do dwóch innych korporacji — w obu usłyszałam podobną odpowiedź: nawet jeśli zwierzę będzie przewożone w zamkniętym kontenerze, obowiązuje dopłata. sporo wyższa niż koszt kursu ode mnie do weterynarza. nie wytrzymałam, rozpłakałam się. zapakowałam Pannacottę razem z transportówką w zimowy ochraniacz, po czym pojechałam autobusem.
jeśli znacie jakieś przyjazne taxi, dajcie znać. będziemy wdzięczne.
ministerstwoslow [@] gmail.com
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/04/20/kocie-historie/trackback/

chuje! chuje!
uhm. podłe kotofoby.
…szczerze mówiąc… = wygląda, jak panna po przejściach…:(
odnośnie taxy - noblesse oblige…(?)
i szmaty pie?????ne złodzieje i darmozjady !!!
…a swoją drogą koty to towary luksusowe i jak sie ma kase na takie cudo to i na dopłatę do taksóweczki się wyskrobie :P
–> DZ:
bo to jest Panna po przejściach. ale ma się coraz lepiej.
–> messerku:
primo: kot to nie towar!
secundo: chodzi przede wszystkim o to, że o ile rozumiem płacenie za przewóz psa (bo może nabrudzić, pogryźć itd.), to nie pojmuję, dlaczego zamknięty w kontenerze kociak jest groźny, co złego mógłby zrobić.
tertio: irytacja jest tym większa, że jeździłam już tymi taksówkami z Pannacottą i nie płaciłam za dodatkowy luksus…
Nie towar?? to dlaczego można go kupić na allegro?
a z płaceniem to nie chodzi o to, że kotek w kontenerku nabrudzi albo udrapie Pana kierowcę w cokolwiek. Chodzi o kolejny powód do zdarcia $$$$$$$ z kochanych klientów.
Ehhhh… kapitalizm :D
a za walizkę też dopłacasz?
przecież jeszcze niedawno się dopłacało za walizki i nikt się nie dziwił… a potem przyszła ta wstrętna UE i zabroniła :(
…dobrze rzyczę…
…`życzę`….? - chyba tak…
czy cofnięto wystającą kiszkę?
kiszka mi nie wystastaję… - chyba…(>)
–> messerku:
pewnie, wstrętna UE…
–> DZ:
raczej ż (ja tam nie wnikam, co komu wystaje).
–> cyberkocie:
pewnie, wszystko naprawione!
Zycie. Pani Minister rozumie placenie za psa, bo kociara z niej, ja placenia za kota/psa/dziecko nie rozumiem.
A jesli juz za ktores, to za dziecko najpredzej…
zasada stara góralska… - stać kogo na krowę…? - zapłaci i za łańcuch…
(to nie ja doradzałem koci kask i koszyk do rowera…?)
—> messer
to, że coś można kupić na allegro, nie znaczy zaraz, że to towar. w przeciwnym razie towarem byłoby nawet to:
http://www.allegro.pl/show_item.php?item=351121271
a przecież nie jest. :-)
—>PC
Hmmmm…. to tylko wyjątek potwierdzający regułę :D
–> kaja:
tak, jestem niereformowalną kociarą. trudno.
–> DZ:
góralska czy nie — nie chodzi o tę zasadę, tylko o mnożenie absurdów.
–> Panie Cygaro:
przecudnej urody strój superbohatera!
–> messer:
może kup sobie taki?
Jakto kup se?
A kto mi obiecał na dzień dziecka?
Znowu mnie okłamałaś :(
Za karę zrobię Ci pikietę pod Ministerstwem. Taką z pielęgniarkami, górnikami, rolnikami, rybakami, pracownikami Poczty Polskiej i transwestytami :P
A wracając do kotów: może ktoś zna jakiś koci hotel? Albo chciałby się zaopiekować Lafiryndą w długi weekend?
czekam niecierpliwie, szczególnie na transwestytów.
…a Lafirynda jakiej płci…?
DZ: Lafirynda była kocicą :D