biały, czarny, różowy

– to teraz jeszcze tylko powinnam wypisać pani receptę na jakiegoś księcia na białym koniu…
– może być nawet książę bez białego konia.
– hmm, a na czarnym?
– na czarnym rowerze! ja jeżdżę na białym, będzie pasował.

(rozmowa z moją ulubioną panią lekarz)

à propos spraw czarno-białych — widziałam „Upiora w operze”. przyznaję, rozmach przedsięwzięcia robi wrażenie. chyba nawet wzruszyłam się (aż pół razu). ale największą frajdę sprawił mi wystający z prawej kulisy kawałek różowej kanapy… podczas mrocznej, cmentarnej sceny :-]

Opublikowany w: on sobota, 26.04.2008 at 19.32

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/04/26/trzy-kolory/trackback/

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Liczba komentarzy: 8 Leave a comment.

  1. On sobota, 26.04.2008 at 22.33 Masza Said:

    ja nie mam aż tak ambitnych planów operowych ale ponoć “Sweeney Todd” zapowiada się rewelacyjnie.. już ostrzę sobie ząbki :)

    no a tak na marginesie - to nie wiedziałaś, że żadne porządne przedstawionko bez różowej kanapy obejść się nie może? zwłaszcza jeśli jest to scena cmentarna .. (nie mylić z hieną cmentarną)..
    inaczej nie ma klimatu, to taki postmodernizm teraz …

  2. On niedziela, 27.04.2008 at 2.08 J. Said:

    Maszo, post czy nie post — mogliby dopracować szczegóły techniczne. a sama wizyta na UwO to raczej dzieło przypadku, nie szczególne ambicje. ale wiesz, darowanemu biletowi nie zagląda się ;)

  3. On niedziela, 27.04.2008 at 2.32 Masza Said:

    no fakt, spierać się nie mogę bo rację Pani Minister ma do ukrycia, ale jak sama Pani Minister wie - jaki kraj takie szczegóły :)
    co do biletu to też prawda - nie ma co farby drukarskiej zdrapywać zwłaszcza na darmowym.

    ale u nas już tak jest, że zawsze coś sie wyłoży na detalach bo przecież zawsze najważniejsza jest “wizja artystyczna” no i mogą się usprawiedliwić - “co się będzie przecietny widz gapił za kulisy skoro i tak głownego przesłania nie rozumie?”.

    dystans, dystans trzeba zachować Pani Minister bo inaczej nam “walniętym estetom” przyjdzie zwariować w tym kraju..

    chociaż, czy ja mam prawo wyrażac takie opinie skoro utknęłam na etapie remiksów ??? ;)

  4. On niedziela, 27.04.2008 at 15.05 cyberkot Said:

    a w którym miejscu się wzruszyłaś? bo ja nie pamiętam dobrego momentu…
    podczas przedstawienia, na którym byłam, mieli jakiś problem z kotarą (ta, co pojawiała się podczas scen w biurze teatru), bo się zaplątywały w nią np. drewniane przeciwwagi itp.

  5. On niedziela, 27.04.2008 at 20.32 J. Said:

    –> Maszo:
    spektakl naprawdę został nieźle zrobiony. rzecz w tym, że dla mnie najbardziej interesujące było właśnie rzemiosło (a nie akcja czy głębia psychologiczna postaci) — dlatego tak raziła ta nieszczęsna kanapa.

    –> cyberkocie:

    zdaje się, że podczas którejś partii Upiora. było to najwyżej lekkie drgnięcie powieki, nie katharsis. ale nie narzekam, bo nie spodziewałam się wzlotów na wyżyny.

  6. On niedziela, 27.04.2008 at 21.58 wnetrze Said:

    http://pl.youtube.com/watch?v=CoSL_qayMCc&feature=related

    polecam

  7. On poniedziałek, 28.04.2008 at 8.41 J. Said:

    o, to ta słynna smutna pieśń (zachowam ją na odpowiednią okazję). i Dublin + okolice w tle!

  8. On czwartek, 01.05.2008 at 21.00 wnetrze Said:

    …nie wytrzymałam ….krążek już na mojej półce… POLECAM SMACZNA DLA UCHA MUZA w całości

Leave a Comment