Amélie Poulain

czy muszę tłumaczyć, dlaczego lubię „Amelię”?

na kiepski nastrój można zaserwować sobie serię min:

a przy tej wersji walca zupełnie się rozpłynąć…

żeby nie było za słodko: nie lubię, kiedy pracownicy służby zdrowia zapominają o słowie służba (szczególnie jeśli za korzystanie z owej muszę słono płacić).

Opublikowany w: on piątek, 09.05.2008 at 22.17

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/05/09/amelie-poulain/trackback/

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Liczba komentarzy: 8 Leave a comment.

  1. On sobota, 10.05.2008 at 22.35 kaja Said:

    Nie musisz.
    Ale mam pytanie: Jak sobie radzisz z tym, ze choc jestes jednostka z pewnoscia nieprzecietna, to okazuje sie,ze ulubiłas film (ksiazke, piosenke), ktory uwielbiaja rzesze? Jak radzisz sobie ze swiadomoscia, ze jestes nieoryginalna w swym plebejskim guscie? Ze lecisz psim swedem tam, gdzie reszta wzgardzanego spoleczenstwa?
    (Ja: Amelia, Bulhakow, Romeo&Juliet itp. - nie radze sobie :))

    Walc trudny i niepokojący.

    ————
    Bylam ostatnio na operacji jednodniowej za 2200. Fajnie bylo. Sniadanie tak wypasione, ze zabralam w serwetce do domu pokazac Michalowi.

  2. On sobota, 10.05.2008 at 22.55 J. Said:

    jak sobie radzę? ignoruję to z godnością.

    lepiej udawać, że kultura popularna nie istnieje — albo że jestem ponad? bzdura. psim swędem, owczym pędem… trudno, zdarza się. a wiesz, ile razy pojawia się w „Amelii” niewidomy staruszek? policzyłam wczoraj :)

    2200? kosztowne to śniadanie…

  3. On niedziela, 11.05.2008 at 10.13 kaja Said:

    Hmm. No wlasnie problem w tym, ze ja ignorowac nie umiem. Chyba rzecz w tym, ze wspolczesnie w dobrym tonie jest snobowanie sie na intelektualistow wyzszj klasy. Intelektualisci prawdziwi snobowac sie nie musza, stad Twoje podejscie sluszne.

    Nie wiem, ile razy pojawia sie staruszek, ale chetnie sie dowiem :) I sprawdze, czy dobrze liczylas ;)

    (Mamusia mowila kai: “nie pisz komentarzy po powrocie z wesela, bo pomyli Ci sie ped ze swedem, a owca z psem” - prosze Autorke bloga o wybaczenie…

    Sniadanie drogie, fakt. I straszne jest to, ze na panstwowa kromke chleba z kielbasa musialabym czekac pół roku…

  4. On niedziela, 11.05.2008 at 14.20 DoppelZylinder Said:

    snobizm to przypadłość osobnicza bardziej, niż moda…
    i z kompleksów się rodzi… i poczucia takiej sobie wartości…
    (tak mówią “prawdziwi psychologowie wyższej klasy”:)
    najzdrowiej chyba prawdziwym być… po prostu

  5. On niedziela, 11.05.2008 at 15.20 DoppelZylinder Said:

    …ale ale…! czy pięćdziesięciotysięcznik otrzymał dyplom na okoliczność albo coś…? i kto jest tym szczęśliwcem…?:)

  6. On niedziela, 11.05.2008 at 17.06 J. Said:

    –> kaja:
    wysnobowanych intelektualistów wyższej klasy staram się omijać szerokim łukiem. a staruszka wypatrzyłam cztery razy. sprawdź, porównamy wersje.

    –> DZ:
    prawdopodobnie masz rację :)
    dyplom pięćdziesięciotysięcznika powinien powędrować do Maszy (ale ona ma teraz ważniejsze sprawy na głowie) albo do pana Hugo. nie jestem pewna, miałam bałagan w statystykach.

  7. On poniedziałek, 12.05.2008 at 2.42 kaja Said:

    “najzdrowiej chyba prawdziwym być… po prostu”

    a to takie proste..? Mnie jakoś nie zawsze wychodzi.

    Staruszka sprawdze.z checia.

  8. On poniedziałek, 12.05.2008 at 21.41 J. Said:

    po prostu.
    jak mawia znajomy nurek: „nie myśl o tym, płyń”.

Leave a Comment