szczyty

szczyt aspołeczności: pojechać na Masę — żeby z przerażeniem stwierdzić, że jest tam zbyt tłoczno.

szczyt niefrasobliwości: obdzwonić bandę motocyklistów, którzy rozsiedli się na ścieżce rowerowej, a potem, ze względu na jakże wymowny gest współtowarzysza broniącego mojej czci, salwować się ucieczką przez park.

szczyt naiwności: wierzyć, że zabawa w bliskość dobrze się kończy.

szczyt niewiary w siebie: ot, cała ja.

Opublikowane w: on sobota, 31.05.2008 at 1.30 Komentarze (5)

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/05/31/szczyty/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Komentarzy: 5 Leave a comment.

  1. nieudane szczytowanie to jeszcze nie powód do załamki…:)
    a ~zabawa~ w bliskość rzadko dobrze się kończy…

  2. ale kto powiedział, że nieudane?

  3. nieudane szczytowanie to…kompleks drugiej osoby nie zaryzykuje – mimo prowokacji “szczytowania” ,,,jego/ -jej (sytuacji) strata….

  4. …to dla mnie zbyt skomplikowane… we-wnętrznie…:(

  5. to ta pora. ja też zgubiłam się.


Leave a Comment