no dobrze, królewno, czas skończyć z tą pozą à la Hermenegilda Kociubińska, poetka hermetyczno-sympatyczna (jednakowoż bardziej hermetyczna niż sympatyczna), i zająć się tym, co jest naprawdę. żeby czegoś, być może ważnego, nie przegapić. od poniedziałku? od jutra? nie, od zaraz.
zapachniało również pracowymi zmianami. uwierzę, kiedy dotknę. albo gdy podpiszę papier. na razie wolę myśleć o wakacjach.
a teraz zaklęcie: I’m not afraid to create my queendom.
plan jest taki: powtórzę sto razy, za sto pierwszym uwierzę…




