sztuczki

królewna Pannacotta opanowała nową sztuczkę: nauczyła się wskakiwać mi na kolana, kiedy siedzę przy biurku. do tej pory zwykła przychodzić i domagać się, żeby ją podnieść, aż nagle… wydała przeciągłe miauknięcie (które zapewne miało oznaczać: „święta Kocisławo, miej mnie w opiece! albo się uda, albo nie”), po czym zgrabnym susem wpakowała się tam, gdzie wcześniej musiała wjeżdżać windą — czym zadziwiła i siebie, i mnie.

inna sztuczka: czy coś, co właściwie nie istnieje, może się skończyć?
taki życiowy es flores

Opublikowane w: on poniedziałek, 16.06.2008 at 14.29 Komentarze (8)

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/06/16/sztuczki/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Komentarzy: 8 Leave a comment.

  1. czyli kicia pozwala sobie. bardzo słusznie, wkrótce odkryje, kto rządzi (my już wiemy, że koty).
    a Św. Kocisława ma coś wspólnego z moim dawnym snem? chyba tak…

  2. to Kocisława jest ze snu? myślałam, że z puknozowego poszukiwania Twojego nowego — kociego, acz słowiańsko brzmiącego — imienia…

  3. coś, co się skończyło, albo skończyć za cholerę nie może, z pewnością miało swój początek (choćby umowny…) i tak zwane trwanie…
    wszystkie trzy widać najwyraźniej przy okazji tego ostatniego…
    (czyli końca)

  4. hmm, może pora na jakiś nowy początek?

  5. chyba masz rację…
    http://www.cyberkot.com/index.php?kot=blog&a=komentarze&wpis=3521

    :)

  6. ha! właśnie, jakąś puknozę trzeba! i przejażdżkę nad ranem.

  7. co do sztuczki Pannacotty – jak widać, do wszystkiego trzeba po prostu wewnętrznie dojrzeć…

    a “życiowy es flores” to ładnie brzmi jednak. niby smutek, melancholia, ale jakoś tak bardziej estetycznie. jak w tej pieśni.

  8. nasze koty dorastają, a my, jak zawsze, piękne i młode :)

    tak, cholerne przeestetyzowanie. wypadałoby oduczyć się wreszcie tego (strofuję się, ale bez przesadnej nadziei, że przyniesie to skutek).


Leave a Comment