zapiski na marginesach. na marginesach marginesów, gdzie myszka nie sięga. życie mi ucieka. życie jest gdzie indziej. nie potrafię go dogonić. (oraz inne ponure wnioski). jestem gejzerem optymizmu, jestem gejzerem optymizmu, jestem… bezsilna.
lepiej nie wiedzieć? więc co mam zrobić z nagłą przenikliwością, wyostrzeniem obrazu, jasną wizją niezrozumiałych wcześniej zdarzeń?
lubię: wgryzać się w krwiste mięso czereśni. ich słodki sok na palcach. burze. nie lubię: wstawać o 6 rano. siebie w takim stanie.
(wszystko nie tak. odruchowo wysyłam sms-y pod niewłaściwy numer. i jeszcze wino złe — półsłodkie, a miało być półwytrawne).

nie trzeba wstawać o szóstej rano, żeby `dogonić życie`…:)
psss czereśnie i świadomość bezsilności – toż to samo życie jest…!
pss pss optymizm nie jest ~normą~
o szóstej — tylko po to, żeby pani wsadziła mi jakiś patyk do gardła. brbrrr.
…pani…? patyk…!? do gardła…!?
jak pech, to pech…:(
oby ten patyk wyniósł z gardła pozytywne “wieści”…
winem …wytrawnym a miało być pólwytrawne :)…arbuz na zagryche i z okna ztrzelam pestkami:)
strzelam pestkami…/ps, fajne to… :)/
–> NDBW:
lepsze to niż kij w oko ;)
–> wnetrze:
ogólnonarodowe pomyłki winne?
a w kogo strzelasz tymi pestkami?
oczywiście… zawsze mogło być gorzej… (a kysz!:)
dzisiaj dopita reszta “pomyłkowego” wina …z sokiem porzeczkowo miętowym …nawet nie jest takie złe…
a pestki niestety pod wiatr… może bym musiała postarać się bardziej …
ale fajna zabawa …relaksuje :)
też powinnam do czegoś/kogoś postrzelać.
tymczasem półwytrawne portugalskie…