queendom

no dobrze, królewno, czas skończyć z tą pozą à la Hermenegilda Kociubińska, poetka hermetyczno-sympatyczna (jednakowoż bardziej hermetyczna niż sympatyczna), i zająć się tym, co jest naprawdę. żeby czegoś, być może ważnego, nie przegapić. od poniedziałku? od jutra? nie, od zaraz.

zapachniało również pracowymi zmianami. uwierzę, kiedy dotknę. albo gdy podpiszę papier. na razie wolę myśleć o wakacjach.

a teraz zaklęcie: I’m not afraid to create my queendom.

plan jest taki: powtórzę sto razy, za sto pierwszym uwierzę…

Opublikowane w: on poniedziałek, 30.06.2008 at 1.30 Komentarze (4)

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2008/06/30/queendom/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

4 komentarzy Leave a comment.

  1. To będzie tysiącletnie queendom? ;)

  2. się okaże. może jak w tej słynnej pieśni: dzisiaj queendom, jutro świat

  3. tylko sto…? a jeśli jednorazowa kuracja nie wystarczy…?
    aby odrzucić lęki warto uczynić z tego mantrę na całe życie…

  4. podejrzewam, że nie pomoże nawet wytatuowanie tejże.


Leave a Comment